Czy należycie do tej grupy młodych ludzi, którzy od czasu pojawienia się dzieci zdążyli już zapomnieć o tym, jak dobrze jest pobyć trochę czasu tylko we dwoje? Kiedy ostatni raz wyszliście do kina, trzymaliście się za ręce, spojrzeliście sobie w oczy, porozmawialiście o czymś innym niż o codziennych sprawunkach? Macie poczucie, że żyjecie obok siebie, że oprócz dzieci i kredytu już niewiele was łączy? Czas coś z tym zrobić, by nie było w pewnym momencie za późno.

Jeżeli tak jak ja masz czasami poczucie przytłoczenia obowiązkami, szybkością życia, ciężarem oczekiwań, a także sama zaczęłaś dostrzegać, że zbyt wiele od samej siebie oczekujesz, potrzebujesz odpoczynku, bliskości partnera, zrozumienia i wsparcia to taki wyjazd będzie dla Ciebie idealny.

Dzieci – największy skarb i największy obowiązek. Od kiedy pojawiły się na świecie nie ma czasu na wytchnienie. Nawet kiedy już zasnę to nadal czuwam. Najmniejszy szmer w domu stawia mnie na równe nogi. Wizja urlopu bez dzieci do tej pory jawiła mi się jako coś niemożliwego, ale dzieci szybko rosną, stają się bardziej samodzielne i okazuje się, że jeśli bardzo się chce to można wygospodarować czas i opiekę, by móc odpocząć i znowu zadbać o związek.

Nie da się takiego urlopu zaplanować z dnia na dzień. Nie zawsze jest też za co się na taki urlop wybrać, ale jeżeli czujesz, że potrzebujesz zrzucić z siebie skórę matki i kury domowej, choć na kilka dni znowu poczuć się żoną, partnerką, kochanką to warto się postarać, by do takiego wyjazdu doszło.

Potrzeba bliskości w rodzinie jest niezwykle ważna. To ona buduje uczucie, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. To ona jest fundamentem rodziny. Kiedy w życiu pojawiają się dzieci, to najważniejsza staje się bliskość z tym małym, najcenniejszym skarbem. Gdzieś na drugi, a może nawet i dalszy plan spada potrzeba bliskości z partnerem, ale ta potrzeba jest równie ważna i prędzej czy później pojawi się tęsknota za drugim człowiekiem. Być może nie zatęskni się od razu, bo nie będzie czasu, by o tym pomyśleć, ale po roku, czy trzech stwierdzisz, że te wszystkie kłótnie, drobne nieporozumienia, małe lecz bardzo kąśliwe uwagi, żale i pretensje pod adresem obu stron, ten seks, który jest, ale mogłoby go nie być, to wszystko jest konsekwencją braku czasu dla siebie nawzajem.

Uprzedzam od razu Twoje pytanie! Nie! To nie wina dzieci! To Wasza / Nasza / Twoja / Moja / Jej / Jego wina, że tak się stało, że nadal tak jest. Chociaż na pewno o wiele prościej byłoby zwalić winę na pędzący nie wiadomo gdzie świat lub trzepot motylich skrzydeł w Chinach.
To nasza wina, że z kłótni nie wyciągamy wniosków, tylko brniemy w wzajemne obwinianie się. To nasza wina, że (i tak deficytowy) wolny czas tracimy na samorealizację, zamiast rozmawiać, zamiast kompromisem budować rodzinną drogę. To nasza wina, że brak nam czasu na to, co ważne i co budowaliśmy z takim mozołem przez ostatnie lata.

Urlop od obowiązków, codziennej rutyny, wyeliminowanie chociaż na chwilę wszelkich konfliktogennych spraw z partnerskiego życia pozwala spojrzeć na to wspólne życie z innej perspektywy, przewietrzyć głowę, na nowo odnaleźć w drugiej osobie to, co kilka lat wcześniej tak nam się podobało.

Dlaczego bez dzieci? A czy jesteś w stanie wyobrazić sobie matkę na urlopie z dziećmi, która nie robi dosłownie nic, która nie przejmuje się zmianą pieluchy, tym czy dziecko już jadło, albo czy będzie gdzie coś zjeść? Matka stale czuwa, stale pilnuje, nie potrafi się wyłączyć. Osobiście uważam, że urlop z małymi dziećmi to iluzja. Nie rozłożysz się na plaży, by odpocząć i smażyć cycki, będziesz co chwila biegać za dziećmi z kremem z filtrem, pilnować, by same nie wchodziły do wody, organizować im stale czas, by im coś nie strzeliło do głowy. Gdzie tu czas dla siebie i dla partnera? Romantyczna kolacja w fajnej restauracji? Możesz zapomnieć. Ciepły posiłek? Możesz zapomnieć. Tylko urlop bez dzieci gwarantuje, że spokojnie zjesz, poczytasz książkę, porozmawiasz z facetem, spróbujesz się na nowo przed nim otworzyć.

Urlop bez dzieci to nie taka prosta sprawa. Przede wszystkim – organizacja opieki. Jak dziadkowie wykazują chęć opieki to wygraliście na loterii. Miejsce wyjazdu można uzależnić od budżetu i czasu wolnego. Można też zostać w domu, wyjść do kina, teatru, a nawet na dyskotekę, zapalić świece, zjeść romantyczną kolację… Możliwości wiele, byle razem.

Na urlopie seks smakuje inaczej! Możesz chodzić nago po pokoju lub założyć seksowną koszulkę, którą przy dzieciach wstydziłabyś się założyć. Nikt Wam w łóżkowych igraszkach nie przeszkodzi, nikt nie przyjdzie w nocy do pokoju i nie zajmie ¾ łóżka 😊 Na urlopie możesz być łatwiejsza, krzyczeć głośniej, bo dzieci nie obudzis, a czterolatek nie zastanie Cię w pozycji, w której na pewno nie powinien cię zobaczyć.

Czas na rozmowę. Moja pięcioletnia Szarańcza bardzo dużo już rozumie i rozmowa na poważniejsze tematy przy nie jest właściwie niemożliwa. Właściwie żadna rozmowa przy niej jest niemożliwa, bo zawsze nam przerywa. Na urlopie bez dzieci rozmawiać można o czym się chce, kiedy i ile się chce.  Nawet człowiek się łapie na tym, że to miłe uczucie kiedy krasnoludek nie czepia się nogawki i nie krzyczy „teraz ja mówię mamo!” Ważne jednak, by nie bać się rozmawiać. Kiedy człowiek się boi rozmawiać, by nie doszło do kłótni, by nie popsuć urlopu kolejnymi łzami wtedy traci się okazję, by naprawić relację.

Dlaczego jeszcze warto bez dzieci? Bo za nimi zatęsknisz, bo uświadomisz sobie być może po raz pierwszy, że nie pamiętasz jak to kiedyś było bez nich. Dlatego z jednej strony zrozumiesz te wszystkie trudy rodzicielstwa, a z drugiej docenisz tych kilka bezproblemowych dni, których skrycie zazdrościsz tym bezdzietnym. To co prawda okłamywanie samego siebie, ale warto czasami pobyć egoistą i poudawać, że dzieci obok nie ma – chociaż na pewno są w głowie, a zwłaszcza w sercu.

I pamiętaj, że jak ktoś Ci wypomni, że robisz dziecku krzywdę zostawiając go przez kilka dni z ukochaną babcią czy ciocią to ten ktoś, albo jeszcze nie ma dzieci, albo jeszcze nie przeszedł na ten sam poziom rodzicielskiego wykończenia, co Ty. Dzieci też tęsknią. Ważne jest, by nie zostawić dziecka bez kontaktu z Tobą. Dzwoń codziennie.Mów, że kochasz, mów za ile dokładnie dni wrócisz. Wróć z miłym upominkiem, wycałuj i wyprzytulaj. Poza tym, czym jest kilka dni bez rodzica przy roku ze zmęczoną i sfrustrowaną matką lub wyczerpanym fizycznie ojcem? Dziecko wyczuwa nastroje i napięcia między rodzicami i właśnie takie zachowania mogą mu zrobić większą krzywdę niż kilka dni bez mamy i taty, ale pod czujnym okiem na przykład dziadków.

I co dalej? O właśnie, co dalej? Co po urlopie? Jak będzie? Jak dalej żyć? Przecież problemy nie zniknęły przez te kilka dni. Urlopy kiedyś się kończą, wraca się do szarej rzeczywistości. Warto porozmawiać z partnerem o wrażeniach z urlopu, o uczuciach, spostrzeżeniach. Jeśli tej rozmowy zabraknie to niemal pewne jest, że nastąpi powrót do tego co było.

Urlop powinien być nie tylko odpoczynkiem, powinien być też swego rodzaju katarsis dla związku. Trudno jest się odciąć od tego co było przed, trudno jest znaleźć czas dla związku kiedy wraca się do codziennych obowiązków, dlatego ważny jest kompromis, wybaczenie urazów, obietnica partnerska, że będziemy próbować, by nie tylko w łóżku, ale w innych relacjach zostawić trochę pamiętnego urlopowego słońca.

Warto bowiem walczyć o związek, walczyć o ukochanego człwieka i wykorzystywać różne możliwości….

  • Są ludzie, którzy twierdzą, że nigdy w życiu by tak nie zrobili. Ja nie należe do tych ludzi i z chęcią pojechałabym na taki krótki urlop bez dzieci. Uważam, że potrzebna jest taka „higiena” umysłu, żeby związek odżył, żebyśmy z mężem byli tylko dla siebie. Jeszcze nie w tym roku, ale kiedyś na pewno sobie zrobimy taki urlop.

    • Matka Wielowymiarowa

      Tez tak uwazam. Jezeli mi ktos mowi, ze nigdy tego nie zrobi to wlasnie albo jeszcze nie ma dzieci, albo ma tylko jedno wiec je latwiej jest ogarnac, albo po prostu ten momemt wypalenia jeszcze mu sie nie przytrafil, ale sie przytrafi i wtedy co? Nie zawalczy o zwiazek, bo bedzie sie bal dzieci na kilka dni z babcia zostawic? Czlowiekowi potrzebny jest reset umyslu, wartosciowanie uczuc, a ciezko to zrobic bez wewnetrznej i zewnetrznej ciszy. Dzieci ciszy nie zagwarantuja. Pewnie jestem (a propos) wyrodna matka 😊 skoro tak pisze, ale tak sadze i bynajmniej nie uwazam, ze ktos ma prawo myslec i mowic, ze kocham swoje dzieci mniej, bo chce raz na jakis czas pobyc egoistka 😊 dziekuje ci za wpis. Zobaczymu sie na See Bloggers? Chetnie poznam Wyrodna Matke 😊

      • Pójdę krok dalej i powiem, że jak jestem w pracy to nie tęsknię za dzieckiem i nie myślę non stop o tym co ono w danej chwili robi. Sama z siebie przez rok od powrotu do pracy zadzwoniłam chyba tylko raz… także…wyrodna całą gębą 😀

        Co do drugiej części Twoje komentarza: to taka atrakcja zobaczyć prawdziwą „wyrodną” 😀 No niestety w tym roku wszystkie imprezy blogerskie omijają mnie szerokim łukiem, bo „zawsze coś”. Obiecuję sobie, że w kolejnej na pewno wezmę udział, a tu okazuje się, że mamy wtedy wesele (serio, już mnie 2 blogospotkania w ten sposób ominęły), że będę wtedy na jakimś biegu, że Pan Wyrodny wyjeżdża w tym czasie delegację, że jeszcze co innego… :/
        Ale wierzę, że kiedyś jeszcze się poznamy osobiście 🙂

  • Od momentu gdy stałam się mamą Przyznam, że byliśmy na majowym wyjeździe w dwójkę tylko raz. Antoś miał wtedy 2lata i został na jedną noc z moją mamą. To był najgorszy wyjazd ever. Dlaczego? Ponieważ w tym hotelu były całe rodziny, dzieci korzystały radośnie z atrakcji, a ja ciągle oczami wyobraźni widziałam Antule, który tak bardzo cieszyłby się z tych przyjemności. Żałowałam, że go nie zabraliśmy. Kolejne wyjazdy były juz w pełnym składzie i to był strzał w dziesiątkę 😉.
    Naszą – partnerska relację pielęgnujemy w codzienny sposób. Organizujemy randki 😉, dzieci zostają wieczorem z dziadkami.
    Urlopy natomiast spędzamy razem i potem przez cały rok wspominamy jak było cudownie i planujemy gdzie pojedziemy następnym razem 😉.

  • Jesteśmy rodziną. Wakacje spędzamy razem. Bez partnera bym nie pojechała więc i bez dzieci nie pojadę. Jak będą starsze owszem, ale nie teraz. Istnieją inne sposoby chociażby randki, popołudnie u dziadków. Weekend z dziadkami, ale napewno nie oddałabym takiego maleństwa, które jest na cycu

    • Matka Wielowymiarowa

      Ja też nie! Moje dzieci mają 5 i 2,5 roku i tlyko dlatego my sie na przykład na coś takiego zdecydowalismy. Taki maluszek jak Tój potrzebuje tylko mamy i taty, ale starsze dzieci raz na kilka lat moga zostać z dziadkami 🙂

      • Ale na tydzień w życiu bym bez dziecka nie pojechała. Mój mąż też nie. Urlop nie dostaje się co miesiąc – a wakacje są tylko jedne – spędzamy je rodzinnie. Na weekend jasne – np. rocznica 🙂 super – ale nie na wakacje – nigdy tego nie chciałam i nie rozumiałam. A no z moją Hubą to absolutnie nie wchodzi w grę 😛 jak się wyrwę do Rossmanna jestem przeszczęśliwa. Nadejdzie taki dzień, że dzieci same nie będą chciały z nami jeździć. I to szybciej niż nam się wydaje. Póki co jedna ma dziś 10 tygodni 🙂 druga w piątek kończy 3 latka i kocha gdy jesteśmy całą rodzinką – my też 🙂 a gdy dzieci usną jest czas dla męża 🙂

  • Nie umiałabym wyjechac bez córki, żal by mi było, że siedze gdzieś w fajnym miejscu a ona została w domu, poza tym, nie mam jej z kim zostawić!

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Marzyło mi sie cos takiego. Teraz juz po ptakach

  • Wydaje mi się, że to kwestia indywidualnych potrzeb. Jeśli ktoś ma potrzebę wyjechać bez dzieci, żeby odświeżyć swój związek i odpocząć, to nic mi do tego. Ja takiej potrzeby nie mam. Na urlop jeżdżę z dziećmi i inaczej sobie nie wyobrażam. I nie chcę. W codziennym zaganianiu mało się ma czasu, żeby być ze sobą całą rodziną, cieszyć się każdym dniem, bez pośpiechu, bez obowiązków, bez zobowiązań. Dzieci rosną szybko, już niedługo chętnie wyjadą bez nas, najpierw na kolonie, potem pewnie z kolegami. Póki są małe, cieszę się wakacjami z nimi. I owszem, nie jest to wypoczynek pod hasłem „leżę na plaży z gazetą i nic nie robię”, ale wcale mi to nie przeszkadza. Zwłaszcza, że mogę liczyć na wsparcie partnera, który dziećmi zajmuje się równie chętnie jak ja.
    A co do troski o związek – na urlopie znajdujemy czas i na to. Jasne, nie jest to pełna swoboda i romantyzm podróży poślubnej, ale i przy dwójce dzieci można znaleźć czas dla siebie. Dzieci przecież chodzą spać o takiej porze, że na rozmowy i nie tylko zostaje jeszcze sporo czasu 🙂

  • Kamila Posobkiewicz

    Marzy mi się wyjazd bez dzieci. Mieliśmy z mężem krótki weekend poza domem, ale sporo było z tym zamieszania logistcznego, bo nie ma kto się dziećmi zająć ( rodzina za daleko).

    • Matka Wielowymiarowa

      Brak opieki jest pewnym problemem, zwlaszcza, ze jak decydujemy sie spedzic czas bez dzieci to chcemy by zaopiekowali sie nimi ludzie, ktorym bezgranicznie ufamy i przy ktorych nasze dzieci nie odczuja az tak dotkliwie tej kilkudniowej rozlaki.

  • Andrzej

    Ogromnie irytuje mnie podejscie kobiet do tematu. Bo jak z dzieckiem, to od razu wszystko na glowie matki. A gdzie do cholery w tym zwiazku jest facet? Po to się planuje powiekszenie rodziny, by wyjeżdżać bez dzieci. Po to wszedzie trabi sie o polepszaniu relacji z dziecmi i o tym by spedzac kazda chwile z dziecmi, by zostawiac je same? Nie wyobrazam sobie urlopu czy wakacji bez dziecka. Mimo tego ze jest mała, to nie jestem w stanie odpowiedziec na pytanie ile wspolnych wyjazdów przed nami. Rozmowa miedzy partnerami w zwiazku jest wazna, ale ja nie mam zamiaru zwalac winy na dziecko. Bo przez nie, nie mozna pogadać. Nie odbierz tego zle, ale takie jest wlasnie moje zdanie.

    • Matka Wielowymiarowa

      Ja tez nie zwalam na dziecko, jak zreszta pisalam. To wina dwojga doroslych ludzi, ze cos sie miedzy nimi psuje. Uwazam jednak, ze warto spojrzec na swoj zwiazek z zupelnie innej perspektywy, kiedy glowa jest wolna od codziennych obowiazkow.
      Dziekije Ci za meski komentarz 😊

  • Dla mnie to temat dość odległy, moja córeczka jeszcze nie skończyła dwóch miesięcy, więc jeszcze nie odczuwamy takich skutków. Zaraz, zaraz… jakie jeszcze? Przecież lepiej starać się im zapobiegać, zamiast potem leczyć 😉

    • Matka Wielowymiarowa

      Hehehe latwo powiedziec, trudniej zrobic, ale niech zatem ten tekst bedzie przestroga 😊