W mediach rozmawiają o tym, jak rząd ma zamiar ściągać, czyli zdzierać z nas kasę za posiadanie telewizora, która to kasa żywi telewizję publiczną, a której większość gorszego sortu nie ogląda. Od czasu do czasu wstrząśnie nami nius o tragedii dziecka, co mnie matce się w głowie nie mieści, ale życie toczy się dalej i każdy z nas w swoim małym świecie ma swoje małe-wielkie problemy.

Dzisiaj historia znajomej znajomego, której znajoma…..

Umowa na zastępstwo to cholernie nie prorodzinna umowa o pracę. Jeżeli trwa przynajmniej dwa lata to jeszcze ok, ale jeżeli trwa np. rok, a ewentualny termin porodu kobiety, która zaszła w ciąże w trakcie trwania tej umowy przypada już po jej zakończeniu to DUPA – zero zasiłku macierzyńskiego i ochrony finansowej dla matki i jej dziecka. Wrzucam Wam tekst z Gazety Prawnej:

Po pierwsze, umowa o pracę na zastępstwo zawarta z kobietą w ciąży, lub taką, która zajdzie w ciążę w trakcie trwania umowy, nie podlega ochronie, jak to ma miejsce w przypadku umowy o pracę na czas określony czy czas wykonywania określonej pracy. Wprawdzie nie można rozwiązać takiej umowy za wypowiedzeniem, co wynika wprost z art. 177 par. 1 kodeku pracy, ale wraz z rozwiązaniem umowy na zastępstwo pracownica traci swój dotychczasowy status i nie korzysta z dalszej ochrony. Umowa o pracę na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy, która rozwiązywałaby się po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega z mocy prawa przedłużeniu do dnia porodu (art. 177 par. 3 k.p.). Natomiast umowa na zastępstwo rozwiązuje się w terminie w niej ustalonym i nawet w przypadku, gdy następuje to na miesiąc przed terminem porodu – pracownica nie może skutecznie żądać jej przedłużenia (art. 177 par. 31 k.p.). Zgodnie z art. 180 k.p. nie będzie przysługiwać jej wówczas urlop macierzyński, bowiem w dniu porodu nie będzie posiadała już statusu pracownicy. Podobnie nie nabędzie prawa do zasiłku macierzyńskiego. Zgodnie z przepisami ustawy o świadczeniach pieniężnych z tytułu choroby lub macierzyństwa zasiłek macierzyński przysługuje pracownicy, która urodziła dziecko w okresie ubezpieczenia chorobowego (art. 29 ust. 1 pkt 1), a rozwiązanie umowy o pracę na zastępstwo powoduje ustanie ubezpieczenia chorobowego.
Wyjątkowo była pracownica mogłaby uzyskać zasiłek macierzyński, jeśli urodziłaby dziecko po ustaniu ubezpieczenia chorobowego, jeśli ubezpieczenie ustałoby w okresie ciąży wskutek ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy lub z naruszeniem przepisów prawa (np. gdyby została nieprawidłowo zwolniona z pracy), co potwierdzono by prawomocnym wyrokiem sądu.


I teraz ta znajoma znajomej znajomego co ma dalej robić? Już słyszę te głosy! Trzeba było dzieci nie robić, wiedziałaś co się stanie! I pewnie jest w tym troszkę prawdy, ale na pewno więcej ludzkiego okrucieństwa, bo za ludźmi stoją przecież indywidualne historie.

Nie wiesz jaka historia przydarzyła się tej kobiecie. Może to jej już kolejna próba zajścia w ciąże i wreszcie się jej udało? Może antykoncepcja w tym jednym tysięcznym procenta nie zadziałała? Zewsząd słyszymy, że dziecko to błogosławieństwo – i tak jest –, ale czy mamy świadomość jakim obciążeniem psychicznym dla przyszłej mamy jest życie z perspektywą niezabezpieczonej przyszłości swojej rodziny?

W dzisiejszych czasach, w dobie kredytów na mieszkania i ogólnej drożyzny jedna pensja przyniesiona przez męża-ojca nie wystarcza, a 500+ (przy dwójce dzieci na przykład) to ja mam przez jeden dzień. Kupię leki lub jedzenie, opłacę żłobek i nie ma – bardzo szybko znikają…

Poza tym współczesne kobiety chętnie wracają do pracy, bo praca to odskocznia od monotonii życia na urlopie macierzyńskim i po takim roku siedzenia w domu z chęcią – chociaż z obawami – wracają do pracy. Przy umowie na zastępstwo takiej miłej i bezpiecznej perspektywy kobiety nie mają.

Znam też kobiety, które po pierwszym urlopie macierzyńskim wracają do pracy, czeka na nie tam wypowiedzenie, lub firma jest w fazie likwidacji i szukają nowego zajęcia. By utrzymać rodzinę chwytają się czegokolwiek, w tym umów na zastępstwo. Wiadomo, że jak jedno dziecko urodzisz to zaraz pytają kiedy drugie i co ma taka matka pracująca odpowiedzieć? Jak tu myśleć o powiększeniu rodziny? Jedno dziecko to skarbonka, a przy drugim będzie wcale niełatwiej.

Dobrze wiemy, że głównym powodem, dlaczego rodzi się mniej dzieci nie są aborcje czy ambicje kobiety, jak to nam się ostatnio próbuje wmówić, ale fakt, że ciężko jest utrzymać powiększająca się o kolejne dzieci rodzinę. Kwestie finansowe i po części lokalowe zmuszają nas do modyfikacji planów i marzeń.

A co na to pracodawca? Chętnie korzysta z prawa, które w przypadku umowy na zastępstwo jest po jego stronie. Szkoda mi kobiety, która na miesiąc przed rozwiązaniem zostaje bez pensji. Jeden miesiąc zarówno pracodawcy, jak i pracownicy robi dużą różnicę, ale czy możemy zachowywać się jak ludzie, a nie maszynki do robienia pieniędzy? Może warto przedłużyć tej kobiecie umowę? Skoro wiedzą jak zwalniać to na pewno wiedzą jak zatrzymać pracownika. Przecież zasiłku macierzyńskiego nie wypłaca pracodawca tylko ZUS.

Odniosę się do wypowiedzi pewnego pana pod moim poprzednim wpisem o zwalnianiu matek:
Proponuję, aby Pani założyła własną wymarzoną firmę (nie jest to trudne, można też dostać dofinansowanie) i sama zaczęła zatrudniać pracowników. Życzę powodzenia.

Kij ma zawsze dwa końce, ale ja będę się ciągle odnosić do naszego poczucia człowieczeństwa. Człowiek czy wyścig szczurów? Kasa czy ludzie? Szacunek do pieniądza czy szacunek do samego siebie?

Apeluję zatem to Państwa! Dajecie 500 złoty zachęcając do rodzenia dzieci, przedłużacie urlopy macierzyńskie, wprowadzacie becikowe czy kosiniakowe, mówicie o skracaniu godzin pracy rodzicom, forsujecie ustawy antyaborcyjne, likwidujecie gimnazja, przedłużacie dzieciom dzieciństwo wydłużając znowu okres przedszkolny. Niby wszystko dla dobra rodzin, ale jednak nie wszystko. Skoro tak na wszystko nasze Państwo stać to może warto coś z tą umową na zastępstwo zrobić?

Foto główne: Maria Dębek

  • Andrzej

    Jak to mawia Korwin:P Kobieta powinna siedzieć w domu z dzieckiem tyle ile uważa za słuszne, a to facet powinien zapewnić byt rodzinie. Czy jakoś tak to leciało. Jednak fakt. polskie prawo w wielu dziedzinach jest niedoprecyzowane i zamiast pomagać obywatelom, to szkodzi.

  • Super dzieciaczki

    Też miałam umowę na zastępstwo z drugim dzieckiem, ale na całe szczęście dłuższą.

  • Nawet nie wiedziałam, że taka umowa istnieje. Zawsze byłam zatrudniana na umowę o pracę. Dobrze jednak wiedzieć, żeby się nie przejechać w przyszłości. Dzięki za tą dawkę życiowej wiedzy

  • Ależ bubel prawny z tej umowy… Ja sama zatrudniam kobiety, jedna urodziła, druga jest właśnie w ciąży. Cieszyłam się razem z nimi, kiedy poinformowały mnie o swoim stanie. Jednocześnie nie przestały być dla mnie cennymi pracownikami… Niestety to prawda, że koszty legalnego zatrudnienia pracownika są w Polsce ogromne i każdy kombinuje, jak to obejść. Jednak z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby moje dziewczyny nie miału opłaconego ZUSu czy coś. Smuten to wszystko.

  • Temat jest niestety bardziej złożony, bo gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze pracodawca, który ponosi ogromne koszty zatrudnienia, a tylko część tej sumy trafia do rąk pracownika. Druga sprawa, to fakt, że umowy na zastępstwo chronią czasem już te kobiety, które na macierzyńskim są, bo jednak ktoś je zastąpić w pracy musi, bo często wracają one po bardzo długim czasie. Co więc może zrobić pracodawca? Zatrudnić kogoś na miejsce tej pani,która już jest na macierzyńskim i zabrać jej etat lub zatrudnić kogoś na zastępstwo.

    • Matka Wielowymiarowa

      Rozbijamy się zatem o prawo, które nie jest dobre ani dla pracodawcy ani dla pracownika,a rządowi w to graj, bo wysokie koszty zatrudniania pracownika to przecież wpływy do budżetu

  • Malwina Stefaniak

    I wlasnie przez takie sytuacje tyle ludzi zwleka z zalozeniem rodziny! Smutne 😢 tyle sie mowi o ochronie kobiet, ale to tyle czcze opowiesci… Po co tyle wyjatkow od wyjatkow. #Kobieta jest chroniona, ale wyjatkiem jest….# tere fere. A tak jak wspomnialas na urlopie macierzynskim zasilek wyplaca ZUS wiec pracodawca nic na tym nie traci. Ale niestety niewiele jest pracodawcow z sercem! Liczy sie kasa kasa… Naprawde szczerze wspolczuje znalezienia sie w takiej sytuacji!

  • Państwo nie pomaga matkom ale też kładzie kłody pod nogi przedsiębiorcom. Ja jako właściciel firmy chętnie zatrudniłabym kolejną mamę (bo tylko takie zatrudniam) na etat ale koszt jej utrzymania przy godnej pensji jest ogromny.

    • Matka Wielowymiarowa

      To prawda, koszt utrzymania pracownika jest bardzo wysoki i ja pod tym względem rozumiem pracodawców. Bardzo miło wiedzieć, że nie traktujesz matki, jako problemu samego w sobie

      • Ostatnio na rozmowę o pracę przyszło 9 kobiet o podobnym wykształceniu i tylko jedna miała dzieci. Gdy dowiedziała się że ma pracę właśnie z tego powodu nie kryła zdymienia. Uważam że matki są najlepiej zorganizowane i idealne do pracy biurowej.

        • Matka Wielowymiarowa

          Zgadzam się z Tobą. Ja z kolei byłam dzisiaj świadkiem rozmowy w tramwaju, jak jakiś facet mówił kobiecie, że szkoda że się nie zapytał dziewczyny czy ma męża, bo wiadomo, jak ma męża to zaraz będzie chciała mieć dzieci, a wtedy to im taki pracownik niepotrzebny. Na to jego koleżanka odpowiedziała mu, żeby nigdy nie ważył się tego na rozmowach kwalifikacyjnych mówić, bo będą kłopoty.
          Dlatego bardzo się cieszę, że Ty kierujesz się innymi kryteriami.

  • Ewelina Rola

    Bardzo mądry i pouczający wpis. Warto go przeczytać.

  • Blondynki Kreatywnie

    Płakać się chce państwo nie pomaga ja nie mam nic zracji ze o ciaże musałam walczyc zostałam z niczym .

  • Iza Ce

    Jako przedsiębiorca powiem, że naprawdę nie łatwo. Wiem, każdy patrzy ze swojej strony, ale też jestem matką i rozumiem sytuację kobiet. Ale nieraz naprawdę nie ma skąd brać na świadczenia socjalne, w firmie liczy się każdy grosz, a Państwo nie pomaga przedsiębiorcom.
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

  • Ela

    Tak jak napisałaś kij ma zawsze dwa końce, ale mam wrażenie, ze państwo zawsze gdzieś podcina ten kij, zeby przypadkiem za dobrze nie było. Poczynili wiele kroków dla „lepszego” zycia, ale robili to tak szybko, niezastanawiajac sie jakie i co moze nieść konsekwencje. Nie interesuje ich kobieta na zastępstwie, która zaszła w ciąże i zostanie bez niczego, bo ona jest mała jednostka, lepiej zając sie rozwalaniem gimnazjów, gdzie wydźwięk jest bardziej globalny. Z perspektywy przedsiębiorcy tez tak kolorowo nie jest, bo nawet jesli znajdzie sie szlachetny przedsiębiorca i postanowi zmienić „nazwę” umowy,to i tak nie działa to wstecz – poprostu blokują takiego przedsiębiorcę paragrafy. Jesli państwo tego nie unormuje, to nie mamy na co liczyc, ze sytuacja sie poprawi 😬