Patrzę na swoje dzieci i zastanawiam się czy w życiu spotkają prawdziwą przyjaźń lub miłość? Ile razy zawiodą się na kimś? Ile razy ominie ich szansa na fajną, bliską relację z drugim człowiekiem? Ilu dobrych ludzi poznają, a w ilu błędnie ulokują swoje zaufanie?

Myślę o tym jakimi ludźmi będą moje dzieci. Dobrymi, godnymi zaufania, czy cynikami, nie zwracającymi uwagi na innych? Być może nie powinnam w taki sposób myśleć o najbliższych mi osobach, ale ja nie wiem co przyniesie przyszłość. Mogę się bardzo starać, by wychować ich na porządnych ludzi, ale wiele też nie zależy ode mnie. Jestem częścią ich życia teraz jako człowiek, jako matka, a za jakiś czas jako wspomnienie (nie przewiduję wcześniej niż za 40 lat).
Będąc w przyszłości wspomnieniem chciałabym, aby stali obok nich właściwi ludzie, którym będą wierzyć, słuchać ich dobrych rad, mieć w nich wsparcie. To wsparcie płynie nie tylko ze strony partnera, męża czy też żony. Ten szczególny rodzaj opieki, może ofiarować również przyjaciel.
Wspominałam Wam już o wielowymiarowości ludzkiego istnienia. Bycie przyjaciółką i posiadanie przyjaciela jest jednym z wymiarów naszej egzystencji. Często słyszę, że męska przyjaźń jest nieskomplikowana – prosta w swych zasadach, zaś kobieca relacja opiera się na wzajemnym zrozumieniu, ale też na rywalizacji.
Czy rywalizacja między kobietami jest zła? To zależy od jej skali. Oceniamy się i wzajemnie porównujemy:
1. Czy jest szczuplejsza ode mnie?
2. Czy jest ode mnie grubsza?
3. Wygląda lepiej w tej sukience
4. Może ja też przejdę na dietę
5. Chciałabym mieć taką fryzurę jak ona. Ciekawe czy też będzie mi w niej dobrze?
To niegroźne porównania, które przechodzą przez nasze głowy z taką samą częstotliwością jak się kobieta mija z kobietą na ulicy. Dlatego przyjaźń też nie jest w stanie tego uniknąć. Gorzej jak skala rywalizacji ociera się o chorą zazdrość i chęć dominacji. Wtedy też możemy mówić o początku końca tej szczególnej relacji. W przyjaźni, bowiem tak jak w miłości można się pomylić i boleśnie zawieść. Kobieta kobiecie potrafi zazdrościć w sposób, który ociera się o najlepsze meksykańskie scenariusze, np.
1. Dlaczego ona ma lepiej ode mnie? – Zatem robi wszystko, aby jej to życie zniszczyć, zaczynając od rozpowszechniania wyssanych z palca plotek wśród jej rodziny i znajomych, hejcie na blogu, a na odbiciu faceta kończąc.
2. Staje się kameleonem. Tak bardzo porównuje się do drugiej kobiety, że zaczyna się do niej upodabniać – staje się nią. Tak bardzo próbuje jej dorównać, że zapomina o własnym ja, traci poczucie wartości, zamiast wzmacniać swój, indywidualny charakter. W dalszym etapie rozwoju tej psychozy podejmuje decyzje o zniszczeniu swojego pierwowzoru, bo dwie takie same laski po świecie stąpać nie mogą. Oczywiście nadużyłam dramaturgii, ale wierzcie mi! Takie sytuacje nie zdarzają się jedynie w latynoskich tasiemcach.
Długa to była dygresja, ale powróćmy do tematu przewodniego. Wiem, że przyjaźń między kobietami istnieje, mimo iż wyboista to droga, ale czyż nie na tym polegają międzyludzkie więzi? Mamy na pewno trudniej utrzymać taką nić sympatii niż faceci, ale nie jest to niemożliwe.
Uważam również, że przyjaźnić można się z kilkoma osobami na raz. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy złożonymi w swej psychice osobnikami i w innych naszego gatunku odnajdujemy wiele podobnych cech. Nie jesteśmy samotnym bytem, zatem przez całe swe życie mamy wiele okazji odnaleźć mentalne „klony”. Mam kilka osób, które przez lata znajomości poznałam na tyle i sprawdziłam tak dobrze, że mogę śmiało nazywać je przyjaciółkami. Każda jest zupełnie inna. Ich najbardziej dominujące cechy charakteru są odbiciem jednej z moich cech. To pewnie pomogło nam się ze sobą dogadać. Każda zatem jest po trosze mną, chociaż kocham je nie za to konkretnie, lecz za ich indywidualność, odmienność, za to, że mnie uzupełniają. Pomimo wspólnych wartości jesteśmy jednak totalnie różne i ta inność jest moim brakującym puzzlem. Oczywiście jak w każdej relacji, tak i tutaj nasze przywiązanie poddaje się uczuciowej sinusoidzie, różnej intensywności emocji, ale piszemy do siebie, w miarę możliwości odwiedzamy, ściągamy się myślami. A jak się już spotkamy to nie starcza nam czasu, by powiedzieć wszystko.
O właśnie! To metafizyczne zjawisko ściągania się myślami jest dla mnie fascynujące. Nie chcę i nie będę myśleć, że jest to tylko zbieg okoliczności. Doświadczyłyście czegoś podobnego? Myślę o kimś przez cały dzień. Martwię się o tą osobę. Powtarzam sobie w myślach, że koniecznie muszę zadzwonić,  a ta osoba do mnie dzwoni jako pierwsza, oznajmiając, że miała dzisiaj identyczne odczucia. Można to przeżyć w stosunku do swoich dzieci lub najbliższej rodziny, ale jeżeli masz takie przeczucia w stosunku do najlepszej przyjaciółki, to znak, że wasza relacja jest niezwykle silna, piękna i szczera. Tak to czuję – przynajmniej.
Czy najlepsze przyjaciółki sobie zazdroszczą? Myślę, że tak, ale w niegroźny sposób. To zazdrość motywująca do działania, a nie destrukcyjna obsesja. Popycha nas to do pozytywnego działania, począwszy od małych rzeczy jak nowa fryzura, próby odchudzania czy wyraźnie wpływających na nasze życie jak dziecko czy dokształcanie. Ta niby zazdrość łączy się z naszymi wewnętrznymi oczekiwaniami i pragnieniami. Czasami decyzja bliskiej osoby staje się idealnym motywatorem do podjęcia działania przeze mnie. Skoro przyjaciółka daje radę z dwojgiem dzieci to ja też dam radę. I jeżeli tylko chcemy mieć więcej dzieci to warto za przykładem bliskich to życiowe wyzwanie przyjąć. Ważne w tym jest wzajemna aprobata, podziw, wsparcie, a nie podstawianie nogi. Tylko wróg podstawia nogi, tylko tchórz życzy drugiemu człowiekowi źle. Przyjaciel jest bowiem wierny jak pies.
Wsparcie, akceptacja takim jakim się jest, ale też pomoc w trudnych chwilach, pomoc przy życiowych zmianach i akceptacja zmian jest clou przyjaźni. 
Nie zawsze jesteśmy na każde zawołanie. Zwłaszcza teraz ubolewam nad tym, że dorosłe życie, inne miejsce zamieszkania, bycie matką, żoną czy pracownikiem nie pozwala mi na bieżąco reagować na potrzeby moich najbliższych przyjaciółek. Noszę w sercu żal i mam wyrzuty sumienia, że nie byłam na pogrzebie ojca mojej M, że jestem bezsilna w obliczu problemów mojej K lub E, że nie sprowadziłam na ziemię innej przyjaciółki gdy popełniała pewne głupstwo… Czasami samej mi jest smutno kiedy nie mogę się wyżalić do A na moje przejściowe małżeńskie lub macierzyńskie problemy, albo pośmiać się z P opowiadając nieprzyzwoite dowcipy.
Czas, odległość, problemy, ludzie, lenistwo są przeszkodą w dbaniu o przyjaźń, ale są też naturalnym wynikiem naszych życiowych wyborów.
Zatem wybór jest też clou przyjaźni. To od naszej decyzji bowiem zależy czy przyjaźń przetrwa pomimo różnych przeszkód.
Wspominałam już o sprowadzaniu na ziemię, kiedy przyjaciółka zamierza popełnić błąd. Przyjaciel akceptuje mimo wszystko, ale ma pełne prawo mówić co myśli. Ma prawo być drugim sumieniem, jeżeli uważa, że bliska mu osoba chce zrobić głupstwo. Nie odwraca się jednak, jeżeli mimo rad ta osoba błąd popełni.
Im jestem starsza tym lepiej to rozumiem. Im jestem pewniejsza siebie tym lepiej przyjmuję krytykę – konstruktywną krytykę, nie złośliwość pseudo życzliwych ludzi. Trzeźwa i pouczająca ocena naszych zachowań jest domeną przyjaciół. 
Przyjaźń jest jak gorzka czekolada. Jest zdrowa, zrozumie, chociaż rady płynące z ust przyjaciela nie zawsze będą słodkie. Przyjaźń nie może być mdła. Słodzenie sobie nawzajem nie jest przyjaźnią. Kiedyś się obrażałam za pewne uwagi, ale to było zachowanie dziecinne.
Przyjaźni się uczymy. Przyjaźń dojrzewa, a my do przyjaźni dorastamy. Dbajmy o przyjaźń, dbajmy o ludzi, których ją darzymy.
„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” (J. Twardowski, „Śpieszmy się”)
  • Nainen

    Przyjaciółka to ta, która wie bez Twego mówienia…

  • Przyjaźń może wyrażać się w różny sposób, z większą lub mniejszą intensywnością, czasem potrzebujemy przyjaciela na całe życie, a czasem na krótki, ale bardzo wymagający dla nas czas. Podobnie w drugą stronę, ktoś może potrzebować nas do trwania przy sobie, albo wystarczy telefon raz na jakiś czas i szczera budująca rozmowa. Mieszanka naszych cech przechodzi na cechy przyjaźni i to jest dobre, bardzo dobre. Przekonałam się też, że nie ma znaczenia różnica wieku między przyjaciółmi, to tak naprawdę dobra iskra przeskakująca między duszami dwojga osób, coś bardzo intymnego, ale i prawdziwego. 🙂

  • Prawdziwa przyjaźń to skarb. Ja niestety nie mam takiej prawdziwej przyjaciółki od serca. A jeszcze teraz kiedy od kilku lat zamieszkuje Łódź to już w ogóle kiepsko ze znajomościami. Zawsze coś, zawsze inne sprawy ważniejsze A nie ukrywam, że czasem brakuje mi babskiego towarzystwa.

  • Mozna w takim razie bratnia dusze znalezc w starszej od siebie osobie i to tesciowej 🙂 Super sprawa! Pozdrawiam serdecznie!

  • Anonimowy

    Moja relację z teściową mogę zaliczyć do przyjacielskich. Tak, tak teściowa jest dla mnie przyjaciółką 🙂 Od momentu kiedy się poznałyśmy wiedziałam, że dogadam się z tą kobietą. Oczywiście nie zawsze jest kolorowo, czasem trzeba powiedzieć coś w prosty bez owijania, ale mimo wszystko jest osobą której moge powiedzieć wszystko ( no może prawie wszystko 😉 ) Szczerze nie spodziewałam się, że tak będzie dlatego bardzo cenię sobie tą relację 🙂 Nawet jesteśmy se sobą po imieniu ;p
    Pozdrawiam, Kornela

  • Hmm punkt widzenia zawsze zalezy od punktu siedzenia. Osoba dwulicowa czesto siebie uwaza za ofiare i obwinia innych za swoje niepowodzeni. Uwaza, ze tylko ona ma monopol na prawde, a tak w zyciu nie jest. Kwestia tylko w tym, czy ta osoba tak postepuje ze strachu i pragniebia obrony siebie czy moze po prostu jest tak chora w oszukiwaniu samej siebie, ze nie odroznia juz co jest dobre a co zle.
    Mowa tu jednak nie o przyjaciolach, a post o przyjazni jest, czyli czyms czegi tego osoby nie rozumieja.
    Pozdrawiam

  • Anonimowy

    Dwulicowość jest najgorsza, zwłaszcza wśród najbliższych osób, którym zaufaliśmy, oddaliśmy siebie a oni za naszymi plecami do najbliższych naszych osób zmyślały, rozpowiadały plotki wyssane z palca. Na szczęście kłamstwo ma krótkie nogi…

  • Ja tez taka osobe spotkalam i mysle, ze w zyciu jeszcze nie raz spotkam podobnych ludzi. Najbardziej zalosne jest to, ze takie osoby uwazaja, ze tylko one sa w porzadku, nie maja sumienia, wykorzystuja ludzka naiwnosc dla wlasnych celow. A szkoda, bo w ten sposob nigdy nie docenia ludzi, ktorzy staneli na ich drodze, nie docenia przyjazni. Zal mi ich….

  • Anonimowy

    Prawdziwa przyjaźń to skarb. Mam przyjaciółki od przedszkola i nawet nie chcę pomyśleć co by było gdybym ich nie miała 🙂 Przyjaźń trzeba pielęgnować jak małżeństwo. Niestety czasem na naszej drodze stają również fałszywe osoby, które świetnie manipulują, kłamią i oszukują. Sama taką kobietę miałam w swoim otoczeniu. Fałszywą, oszukujacą, rozpowiadajacą wyssane z palca plotki. Na szczęście o czasie się jej pozbyłam ze swojego otoczenia.Dlatego jeszcze bardziej doceniłam prawdziwą przyjaźń na dobre i złe 😉

  • Chyba wszyscy jesteśmy dziwni :-), bo tak naprawdę każdy z nas przyjaźń opisze inaczej. Ważne, żeby jednak mieć kogoś takiego jak prawdziwy przyjaciel. Ja mam kilka osób, któe mogę nazwać przyjaciółmi, bo mimo, że pojawili się na różnych etapach mojego życia to jednak udało nam się zadbać o nasze relacje, o siebie nawzajem, nie pozwoliliśmy sobie na to, aby siebie stracić. Jednakże z relacjami międzyludzkimi tak jest – ludzie odchodzą i przychodzą. To czas i wzajemne zaangażowanie, poczucie zaufania weryfikuje przyjaźń. Zgadzam się z Tobą w pełni: to falowanie na morzu. Świetne porównanie 🙂

  • Jestem może dziwna, ale mnie tasiemcowe relacje ominęły. Krótkie epizody ucinały się, gdy odczuwałam, że jest coś nie tak i uciekałam. Jest jedna osóbka, z którą trzymam kontakt od czasów sprzed dinozaurów i nie wyobrażam sobie, by mogło się to zepsuć. Inni przychodzą, potem odchodzą… Jest kilka ważnych osób, ale… kiedy znów nadejdzie kres tych znajomości – nie wiem. To trochę jak falowanie na morzu – jedni odpływają, inni przypływają 🙂