Dzisiaj opowiem Wam historię mojej czytelniczki. Historię, którą wiele z Was zna z autopsji, a mi się po prostu w głowie nie mieści, jakim chu… trzeba być, by zwolnić mądrego, doświadczonego pracownika tylko dlatego, że ma dzieci.

Od razu spieszę wyjaśnić, że wpisu podsumowującego mój rok w pracy po powrocie z macierzyńskiego nie będzie. To jest tylko pitu pitu w obliczu problemów kobiet, które z dnia na dzień tracą pracę, bo są matkami. Chciałabym poświęcić niniejszy tekst każdej kobiecie na macierzyńskim i wychowawczym, każdej która wraca do pracy po dłuższej nieobecności związanej z urodzeniem i opieką nad dzieckiem. Bądźcie czujne!

Moja czytelniczka ma dwójkę małych dzieci. W styczniu tego roku postanowiła wrócić do pracy. Zadbała o to, by szkraby miały w ciągu dnia opiekę i mimo rozterek związanych z pozostawieniem dzieci w żłobku i przedszkolu czuła, że to już dobry moment na rozwój zawodowy.

Zanim jednak wróciła, złożyła pismo do pracodawcy – znanej na świecie firmy – o niepełny etat na okres jednego roku. Takie rozwiązanie miało ją chronić przed zwolnieniem z pracy i zabezpieczało przyszłość jej rodziny na kolejny rok. Jakież było jej zdziwienie, kiedy pierwszego dnia po powrocie na swoje stanowisko dostała w kadrach wypowiedzenie.

 

Ochrona przed zwolnieniem przysługuje pracownikom, którzy mają prawo do urlopu wychowawczego i dzięki temu mogą przejść na niepełny etat (min. ½ etatu) na okres do 12 miesięcy od daty powrotu do pracy. Zacytuję Wam zatem artykuł w myśl, którego matkę lub ojca wracających do pracy na niepełny etat można zwolnić mimo ochrony. Jest to jeden, jedyny przypadek kiedy nie możecie czuć się bezpiecznie i powinniście zachować czujność.

Artykuł z www.gazetaprawna.pl:
W przypadku zwolnienia grupowego dopuszczalne jest wypowiedzenie umowy o pracę obu wspomnianym grupom pracowników (czyli korzystającym z urlopu wychowawczego i obniżającym swój wymiar czasu pracy). Resort pracy podkreśla, że wynika to z brzmienia art. 5 ust. 1 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (Dz.U. nr 90, poz. 844 z późn. zm.). Stanowi on, że przy wypowiadaniu pracownikom stosunku pracy w ramach zwolnienia grupowego nie stosuje się przepisów odrębnych dotyczących szczególnej ochrony pracowników przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem stosunku pracy. Przepis ten uchyla zatem ochronę przed zwolnieniem wynikającą z art. 186 par. 1 (w trakcie urlopu wychowawczego) i 186 par. 8 (ochrona w trakcie obniżenia etatu) kodeksu pracy”.

Korporacje wiedzą jak zwalniać – zwłaszcza te największe, ze sztabem prawników – niczego się nie boją. Jednakże takie sytuacje są na porządku dziennym także w instytucjach państwowych.

Artykuł z www.infor.pl:

„Pracodawca może też wypowiedzieć umowy z pojedynczymi pracownikami (którzy mogą podlegać zwolnieniom grupowym) pod warunkiem niezgłoszenia sprzeciwu przez zakładową organizację związkową. W takiej sytuacji ani pracownikom korzystającym z urlopu wychowawczego, ani tym, którzy obniżyli swój wymiar czasu pracy, nie przysługuje ochrona”.

Gdzie zatem były związki zawodowe, kiedy mojej czytelniczce podstawiono pod nos zwolnienie grupowe, na którym było tylko jedno nazwisko – JEJ?!!! Jedno nazwisko!!! Jakim cholera cudem jest to zwolnienie grupowe?!!! Ktoś pewnie siedział u kogoś w kieszeni, ale to tylko nasze przypuszczenia.

 

Czy i jak warto się bronić w takich sytuacjach? Do tego potrzeba dobrego prawnika i kasy, a jednostce ciężko jest się bronić w obliczu korporacyjnej machiny i prawnych zawiłości. Mimo to zachęcam każdą z Was, by nie dawała tak łatwo za wygraną. Wynegocjujcie dla siebie lepsze warunki zwolnienia, lepsze odprawy, dłuższe przede wszystkim. To da Wam czas na znalezienie czegoś innego. A jeżeli chcecie przywrócenia na stanowisko to walczcie, nie odpuszczajcie. Takie firmy są bezkarne, bo wykorzystują swoją wielkość, by onieśmielić przeciwnika, czyli szarego pracownika.


Sytuacja wspomnianej firmy gloryfikującej w mediach rodzinę pod niebiosa jest bardzo dobra. Nikt inny w ramach zwolnienia grupowego w tym roku – oprócz mojej bohaterki – nie dostał wypowiedzenia.

Czemu pracodawcy z taką determinacją pozbywają się młodych matek? Aż tak bardzo przeszkadzają im zwolnienia na opiekę nad dzieckiem? Taką solą w oku jest dla nich to, że matki nie chcą zostawać po godzinach, bo spieszą się do swoich dzieci?

Rzadko, która bezdzietna kobieta jest tak dobrze zorganizowana, jak potrafią być zorganizowane matki. Mimo zmęczenia, codziennych przeciwności, jęków dzieci, oczekiwań społecznych, wiecznego niedoczasu potrafią w pracy przez te 8-10 godzin dać z siebie wszystko! Matki są niezwykle efektywne w zawodzie. W domu – prywatnie – bywamy nerwowe – ale w pracy zazwyczaj zachowujemy stoicki spokój, bo jak matka przeżyje kolki u niemowlaka, to jakaś krzycząca, niedoruchana kierowniczka nie robi na niej wrażenia 🙂 Wybaczcie słownictwo, ale obiecałam sobie, że w tym tekście nie będę szukać ładnych słówek.

Firma naszej bohaterki na swojej stronie internetowej zamieszcza wpis w myśl, którego pracownik jest dla niej najważniejszy. Śmiech na sali po prostu!

Wiem jednak, że takie sytuacje są na porządku dziennym. Musimy pracować w weekendy, musimy pracować po kilkanaście godzin dziennie, by codziennie udowadniać, że jesteśmy coś warte.

Tak! Jesteśmy przede wszystkim matkami! Od kiedy urodziło się moje dziecko – jestem matką! To moja pierwsza rola! Przekładam ją ponad pracę, ale czy to czyni mnie gorszą? Dzieci jednak dorastają, a kobieta pragnie być zauważana także z innej strony. Nie wszystkie z nas rezygnują z pracy, by wychowywać dzieci. Są kobiety, które z utęsknieniem czekają powrotu do pracy. Chcą się nadal uczyć, zdobywać nowe kwalifikacje, awanse, lepsze pieniądze. Te pieniądze nie są na jakieś wycieczki w ciepłe kraje czy nowego Iphona, tylko na utrzymanie rodziny, na spłaty kredytu na mieszkanie itp.

Jak ma poradzić sobie przeciętna kobieta – matka, kiedy z dnia na dzień traci bardzo ważne źródło dochodu? Jak ma znaleźć nową pracę, kiedy na czole ma już wypisane – MAM DZIECI?!!!

Opowiedzcie mi w komentarzu lub mailu swoje historie. Udostępnijcie ten artykuł! Niech idzie w świat, by uwrażliwić młode mamy na brutalną rzeczywistość, a pracodawcom, którzy w tak chamski sposób traktują ludzi mówię:
Kij Wam w d…..!!!

  • A mnie się podoba, że używasz mocnych słów. Czasami trzeba 🙂 Jeśli firma jest naprawdę w porządku, nie zrobi kobiecie takiego świństwa. Jeśli robi – należy tę informację rozdmuchać, jak tylko się da, szczególnie jeśli firma szczyci się pochwałą rodzinnego życia itd. Niech ludzie wiedzą, że tylko pusta i bezwartościowa reklama 🙂

  • Niestety, to nie jest odosobniony przypadek, i nie dotyczy tylko tej firmy. Naprawdę prorodzinnie… 🙁
    Bookendorfina

  • Smutne to niestety 🙁

  • Wszystko zależy od pracodawcy. Dosłownie dwa dni temu miałam w firmie kilka kandydatek na stażystkę z szansą pracy po stażu. Wybrałam jedyną która miała 2 dzieci ponieważ uważam że kobieta z dziećmi jest najlepiej zorganizowana w biurze. Mina tej Pani była bezcenna gdy dowiedziała się że to dzięki dzieciom ma staż 🙂

    • Matka Wielowymiarowa

      Brawo! Oby więcej takich decyzji!

  • Sasanki

    Eh.. Rodzenie dzieci w Polsce… Najlepszym sposobem przetrwania jest chyba.. bogaty mąż. Witaj rzeczywistości. Ja mam własną działalność (teraz zawieszona) i macierzyński taki, ze stać by mnie było na wynajęcie jednego pokoju w Warszawie i kupienie kilograma ziemniaków. Mąż niebogaty, ale na szczęście we dwoje dajemy radę. A potem się dziwią, że tak mało rodzi się dzieci i społeczeństwo jakieś stare..

  • Artur Baranowski

    A co powiecie o takim pracodawcy: umowa kończy się wam w poniedziałek, bierzecie sobie na piątek i owy poniedziałek wolne, bo macie ważną rodzinną uroczystość. I nie ma problemu ze strony szefa,. W czwartek siedzicie nadgodziny, bo szefowi zachciało się pogadać o planach na najbliższe miesiące. Okej, myślicie, czyli dodatkowe potwierdzenie, że przedłużenie umowy będzie, zresztą od miesiąca słyszycie, że oczywiście nowa umowa będzie. No i przychodzicie we wtorek, czyli pierwszego dnia nowej umowy radośnie do pracy, a po dwóch godzinach zjawia się szef. Zaczynacie więc rozmawiać o pracy, pytacie o umowę , a szef na to, że nie ma i nie będzie, bo firma musi oszczędzać… Fajny gość, nie?

    • Matka Wielowymiarowa

      Chamstwo. Podobna sytuacje mial moj kolega. Na miesiac przed zakonczeniem umowy pytal czy zostanie przedluzona. Szef szczesliwy odpowiedzial, ze tak oczywiscie sa zadowoleni z jego pracy, przedluzamy. Pod koniec miesiaca wyjechali na wyjazd integracyjny z pracy. Kiedy wrocil mial sie stawic u szefa przekonany, ze podpisze umowe, a tu szef mowi, ze likwiduja firme i wszystkich zwalniaja… ja rozumiem, ze prowadzenie firmy to ciezki kawalek chleba, ale sukcesu nigdy nie osiagnie szef, ktory dba o pieniadze a nie o pracownikow.

  • Mnie również zwolniono z pracy pierwszego dnia po macierzyńskim, jednak ja się nie poddałam i poszłam do sądu. Wygrałam, wracać nie chciałam więc sąd zasądził odszkodowanie.
    Na miejscu tej Pani poszłabym do prawnika. To naprawdę nie są aż takie koszty, w stosunku do tego co można wywalczyć. Kwestia tego, że pewnie od tego wypowiedzenia już minęło 7 dni przysługujących na odwołanie do sądu pracy. Teraz pozostaje jedynie proces cywilny.

    • Malwina Stefaniak

      Tak siedem dni minelo. Moze Pani opisac jak wygladalo Pani zwolnienie? W moim przypadku niestety podpisalam tez porozumienie o rozwiazaniu umowy, dzieki czemu dostalam 6 mc odprawe zamiast 3 miesiecznej. W inspekcji pracy powiedzieli ze byloby ciezko udowodnic to ze najpierw podlozyli mi wypowiedzenie oraz ze nie dobrym rozwiazaniem bylo podpisanie porozumienia. Akurat mi nie byloby ciezko tego udowodnic a podpisanie porozumienia mozna byloby wytlumaczyc ze podpisalam je bedac w szoku i pod presja. Najwieszym problemem jest to ze podciagneli wszystko pod zwolnienie grupowe i w takim przypadku moja ochrona nie obowiazuje. Gdyby nie zwiazki zawodowe i zwolnienie grupowe pracodawca powinien zapewnic mi rownorzedne stanowisko. Ale niestety tak jak wspomnialam to zwolnienie grupowe wszystko zmienilo. I jak tu walczyc z prawem?

      • ValerianHD

        Walczyć z prawem? Najpierw podpisuje Pani porozumienie o rozwiązaniu umowy a teraz chce Pani udawać przed sądem, że było to podpisane w szoku i pod presją? I na dodatek chwali się tym Pani w Internecie podpisując się swoim imieniem i nazwiskiem?

        Proponuję, aby Pani założyła własną wymarzoną firmę (nie jest to trudne, można też dostać dofinansowanie) i sama zaczęła zatrudniać pracowników. Życzę powodzenia

        • Malwina Stefaniak

          Przede wszystkim nie ma sie czym tu chwalic, a i nie mam powodu aby ukrywac nazwisko?! Nikomu nie zycze znalezienia sie w takiej sytuacji. Kazdy ma swoje uczucia i nie Pani/Panu oceniac w jakim stanie emocjonalnym zostaly podpisane dokumenty. Ale dzieki temu zdarzeniu odkrylam co chce w zyciu robić i mam zamiar spelniac swoje marzenia!

  • Roman Sidło

    Nie wiem, czy są w Polsce pracodawcy, którzy od A do Z robią wszystko zgodnie z literą prawa i nigdy nie próbują go w jakiś tam sposób obejść. Niestety takie sytuacje, jak ta przytoczona, nie stanowi wyjątku. Sam znam podobną historię, o której jednak wolałbym nie opowiadać.

    • Matka Wielowymiarowa

      Moim zdaniem trzeba o tym mowic, bo milczac dajemy im przyzwolenie na takie postepowanie

      • Roman Sidło

        Sęk w tym, że wina leży po stronie pracodawców wyłącznie połowicznie. Dyskusja i ewentualne zmiany powinny zacząć się od „samej góry”.

  • To naprawdę nieludzkie traktowanie. Przyzwyczaiłam się do traktowania pracowników jak wysokowydajne roboty, nieszanowanie ich, ale takie sprawy przechodzą ludzkie pojęcie!To jeszcze jedna sprawa to uregulowania oprócz pozbycia się śmieciówek.

  • Szymon | pomensku

    Mam z pracą na etat same złe wspomnienia i ogromnie współczuję bohaterce. Pracodawcy naprawdę sądzą, że mogą się pobawić w feudalizm. Myślą, że skoro pracownikowi płacą, to mogą żądać zrobienia kawy, wyskoczenia na miasto po żarcie lub umycie samochodu. To przypadki, których sam byłem świadkiem. Od kilku lat prowadzę własną działalność i mnie to już nie dotyczy, ale opowieści moich znajomych bywają przerażające.

  • Heh, nie wiem czy zamierzenie, ale da się odczytać, co to za firma 😉
    Ja po drugim dziecku też pożegnałam się z pracą – ale u mnie akurat znikło stanowisko pracy (reforma edukacji mnie dobiła). Więc mnie nawet nie dziwi sytuacja Twojej czytelniczki. Co w tym dziwnego, że „prywaciaże”kombinują, jeśli sam rząd doprowadza do tego, że wiele młodych matek traci pracę prawie zaraz po porodzie…? A jak nawet nie zwolnią, to tak zatrują życie, że kobieta sama zrobi wszystko by odejść. Smutne, bardzo to smutne 🙁 🙁 🙁

    • Matka Wielowymiarowa

      Oficjalnie nie bylo zamiaru…😁

  • Jawna niesprawiedliwość! To przykre, że większość szefów dużych korporacji zachowuje się jakby nie miało nic wspólnego z człowieczeństwem.

  • To się nazywa „prorodzinna” firma w Prorodzinnym kraju…… żal dupe ściska 🙁