Pamiętam, będąc jeszcze w szkole podstawowej i liceum, że książkę traktowałam jak zło konieczne. Dobrze się uczyłam, zatem by swój status kujona utrzymać czytałam lektury niejako z obowiązku.

Tylko kilka pozycji utkwiło mi głęboko w pamięci i do tej pory uważam je za najlepsze książki, które w życiu czytałam. Zaliczam do nich „Zbrodnie i karę”, „Medaliony” i „Dziady”. Na kolejnych miejscach w rankingu książek mojego życia jest nieobowiązkowy wtedy „Władca Pierścieni”, czy „Silmarillion”, które oczywiście możemy nazwać bajkami dla młodzieży i dorosłych.
Dlaczego „Zbrodnia i kara”, „Medaliony” lub „Dziady. Cz. IV”? To były pierwsze, tak nieoczywiste, wręcz szokujące książki, które dla mnie nastolatki w okresie szaleństwa myśli, pewnego rodzaju kryzysu wiary itp. uświadomiły mi, że moje odosobnienie, bunt przeciwko panującemu porządkowi świata i odkrycie cienkiej granicy między nienawiścią i miłością, prawdą i kłamstwem, prawością i zbrodnią nie jest tylko moim problemem, że człowiek w swej pokręconej naturze zmaga się z własnymi demonami. Przestałam obwiniać się za to, że jestem człowiekiem pełnym sprzecznych emocji, targanym namiętnościami i pokusami. Odkryłam w swej naiwności, że ludzie są zdolni do wszystkiego, że nie istnieje ktoś nieskazitelny, że ja nigdy nie będę doskonała, a natenczas ta myśl miała iście zbawienny na mnie i na mój sposób patrzenia na świat wpływ.
To były książki, które uleczyły moją nastoletnią duszę. Praktycznie każda książka ma bowiem moc leczenia duszy, nie tylko dziecięcej, także dorosłej.
Tak naprawdę każdy z nas wie, ile korzyści daje czytanie, a sama terapia czytaniem jest już dobrze znana na świecie. Biblioterapia bowiem wspiera tradycyjną terapię przy pomocy dobrze dobranej literatury. Książka łagodzi stres i stymuluje rozwój osobowości człowieka. Pomaga również biblioterapeucie nawiązać relację z pacjentem.
Dlatego należy pamiętać, że w przypadku poważnych problemów natury psychicznej, jak chociażby szeroko występująca depresja, itp. sama książka nam nie pomoże. Należy udać się do specjalisty.
Co nie zmienia faktu, że w wielu przypadkach książka będzie idealnym sposobem na problemy dnia codziennego. To właśnie poznanie myśli i uczuć innych ludzi, identyfikacja z danym bohaterem, czy możliwość projektowania siebie i swojego problemu w danej sytuacji dzięki czytanej literaturze może prowadzić do samooczyszczenia.
Codziennie mierzę się z tysiącem sprzecznych myśli i doznań. W szumie informacyjnym i natłoku przeróżnych bodźców staram się nie zwariować. A jestem przecież zwykłym, prostym człowiekiem, który nie tylko żyje dniem powszednim, ale też planuje i marzy. Życie mnie hartuje. Teraz wiem, że wszystko to, co do tej pory przeczytałam, było przygotowaniem samej siebie do przyszłości. I nachodzi mnie refleksja, że za mało w swym życiu miałam dobrej książki. Czas to zmienić!
Wszystko to, co czytam swoim dzieciom i to, co same przeczytają wywrze na nie wpływ – jak nie od razu to za rok lub dziesięciolecia, bo literatura buduje wyobraźnię, pomaga definiować uczucia i problemy. Twoje dziecko nie rozumie czemu dzieci się śmieją z jego okularów na nosku lub tego, że jeszcze chodzi w pampersie. Literatura może pomóc małemu człowiekowi w uświadomieniu sobie, że nie jest jedynym dzieckiem z takimi „problemami”.
Literatura może pomóc dorosłej osobie zmienić siebie i relacje z innymi. Literatura zachęca do dyskusji i stwarza możliwość poznania widzenia tej samej sprawy z innej perspektywy. Czytając zatem, nie różnimy się niczym od małych dzieci. Uniwersalizm biblioterapii jest więc dla mnie osobiście bezsprzeczny. Ważny jest (tu po raz kolejny podkreślę) dobór literatury do wieku, aby móc odpowiednio rozwijać własne myślenie, zmotywować siebie do działania, a przez to lepiej radzić sobie w życiu. Tych umiejętności chce nauczyć każdy rodzic swoje dziecko, a i wielu dorosłych chciałoby te umiejętności nabyć. Dla dzieci zatem idealna jest bajkoterapia, u dorosłych sprawdzają się na przykład różnego rodzaju poradniki. Poszukując literatury dla dorosłych, a zwłaszcza dla rodziców, natrafiłam na publikację dla kobiet w ciąży „Błogosławiony stan umysłu. Bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży”. Już będąc w ciąży możesz czytając zrobić wiele dobrego dla siebie i swojego dziecka. W kolejnym artykule dotyczącym biblioterapii zrecenzuję dla Was tę książkę i szykuję super niespodziankę.
W napisaniu tego artykułu pomogły mi poniższe publikacje:
1. Maria Molicka, Biblioterapia i bajkoterapia. Rola literatury w procesie zmiany rozumienia świata społecznego i siebie, Wyd. Media Rodzina, Poznań 2011
2.Ph. Choi, What is bibliotherapy? http://plaza.ufl.edu/ekchoi71/bibliotherapy.html3. L.M. Davies (red.), Using Bibliotherapy with Children, http://www.kellybear.com/TeacherArticles/TeacherTip34/html

  • Uwielbiam czytać książki i równię w LO najbardziej przypadła mi do gustu "Zbrodnia i kara";)

  • jak bylam mala to niecierpialam książek, czytanie ksiazek szkolnych to byla tragedia. Lektury szkolne wyrzucalam a czytalam streszczenia 😀 jednak przyszedl taki czas ze pana tadeusza przeczytalam na studiach, a pasja czytania zostala mi do teraz. Tylko ostatnio brak czasu mam, jednak staram sie jakos oderwać od rzeczywistosci i mam nadzieje ze juz niedlugo odplyne w inny, literacki swiat

  • Książka była za naszych czasów, teraz są audiobooki, ale najwazniejsze w tym wszystkim jest to by czytac i czerpac z tego wiedze, radość, relaks, ukojenie

  • Chętnie bym wróciła do Zbrodni i kary i Mistrza i Małgorzaty. Ciekawe jak teraz, po latach odebrałabym te książki

  • Uwielbiam Zbrodnie i karę, czytałam 4 razy. Do tego jeszcze dorzucam Mistrza i Małgorzatę, czytane 7 razy:P

  • Masz rację. Dla nas w dzieciństwie i w okresie dojrzewania książka stanowiła niezwykły wyznacznik i pomocny jak, by to powiedzieli ludzie młodzi gadżet, a teraz nadal tak jest.Nic się nie zmienia.

  • Na mnie największe wrażenie wywarły "Medaliony" oraz "Inny świat"… Wcześniej jedyną książką, która przykuła moją uwagę były "Opowiadania" Sapkowskiego. Niestety do lektur serca nie miałam.
    Bajkoterapia to cudowna sprawa.

  • Heh 🙂 ja jestem panią bibliotekarką, ale chyba za dużo kryminałów czytam, bo spokojna nie jestem 🙂

  • Uwielbiam książki i moja córka również razem codziennie czytamy jest to dla nas bardzo ważne.

  • I to co napisałaś tłumaczy dlaczego wszystkie panie bibliotekarki są ludźmi tak spokojnymi i opanowanymi. Innymi słowami- książka dobra na wszystko <3

  • Jestem zakochana w czytaniu książek, takich papierowych, pachnących, do których używam zakładek. W okresie dorastania silne wrażenie wywarł na mnie Bułhakow i jego "Mistrz i Małgorzata".

  • Bardzo ciekawy tekst. Biblioterapia i książka wogóle jest mi niezwykle bliska w pracy i w życiu, tym lepiej rozumiem, to o czym piszesz. Ja nazywam książki wehikułami czasu, którymi możemy podróżować gdzie tylko chcemy, oderwać się od zabiegania, codzienności i znaleźć w zupełnie innym miejscu, czasie i okolicznościach.
    Pozdrawiam 🙂

  • Medaliony, to było coś…
    Staram się codziennie poświęcać pół godziny na lekturę. Może nie jest to dużo, może całkiem za mało, ale w natłoku zajęć jest to proste rozwiązanie dzięki któremu jednocześnie nie zaniedbuję tej ważnej kwestii. Do niedawna nie czytałam w ogóle, miałam potworne wyrzuty sumienia.
    Pozdrawiam ciepło

  • Ja właśnie w dwa dni pochłonęłam tę książkę, a przecież jestem mamą dwójki dzieci i więcej nie planuję, ale… ale no właśnie poczekamy do recenzji, bo już się chciałam za bardzo rozpisywać 🙂

  • Zgadzam się. Bardzo często kiedy w życiu nie wszytsko układa się po mojej myśli chwytam za książkę i zatapiam się w innym świecie. Skutki zbawienne 🙂 Czekam na recenzję! Mimo, że ciąża już za mną, chętnie zajrzę do tej książki bo wydaje mi się, że takie bajki muszą być bardzo sensualne! Dzięki!

  • Czasami książka jest lekarstwem na wiele dolegliwości: samotność, smutek, radość- najważniejsze to umieć wyciągnąć z niej jak najwięcej pozytywnej energii