Czym jest integracja sensoryczna i dlaczego zmieniłam co do niej zdanie? Nie ukrywam, że jeszcze kilka miesięcy temu do tego tematu podchodziłam z dużym dystansem. Spotkałam się z opiniami, że to strata czasu i wyłudzanie pieniędzy, bo rodzice najzwyczajniej w świecie nie widzieli efektów terapii, a ta terapia jest przecież dość kosztowna.

Do wielu spraw podchodzę sceptycznie, do integracji sensorycznej również miałam zastrzeżenia, zwłaszcza po rozmowie z niektórymi znajomymi, którzy poddali tej terapii swoje pociechy i po wielu miesiącach zajęć i konkretnej sumie wydanych pieniędzy twierdzili, że w życiu ich dzieci, a także całej rodziny nic się nie zmieniło, dlatego powątpiewając w metody terapeutów najzwyczajniej w świecie sensorykę i jej wpływ na rozwój maluchów na długi czas zignorowałam.

Był to mój duży błąd, bo jak spojrzę wstecz na rozwój swoich dzieci i nasze problemy wychowawcze, to z pewnymi zaburzeniami integracji sensorycznej stykałam się w domu codziennie. Tylko zawsze w głowie pozostawało pytanie, czy to rzeczywiście jakieś zaburzenia czy po prostu dziecięce fochy, kaprysy, histerie itp.

Tak przecież my byliśmy wychowywani, czyż nie? Gryząca metka, niechęć do rajstop, zdenerwowanie i dezorientacja kiedy przebywaliśmy w tłumie były traktowane jako rozkapryszenie czy histeria, a dziecko, które jęczy, marudzi, płacze nazywano i nadal się nazywa dzieckiem „niegrzecznym”, zaś jego rodziców obarcza się winą, za złe metody wychowawcze.

Temat jednak do mnie wrócił przy okazji organizowania zajęć dla maluchów w mojej pracy. Zaprosiłam do współpracy jedną ze specjalistek w dziedzinie pedagogiki specjalnej, aby podczas naszych warsztatów opowiedziała rodzicom jakie książki są odpowiednie do wieku ich dzieci oraz jaki wpływ na rozwój pociech w kolejnych etapach życia ma książka. Zaproszony specjalista zwrócił mi wtedy uwagę, że warto ten temat powiązać z integracją sensoryczną. Zarówno ja, ale też przybyli licznie rodzice dowiedzieliśmy się jak wielki wpływ na słuchanie i czytanie, na skupienie uwagi podczas słuchania i na czytanie ze zrozumieniem ma przetwarzanie sensoryczne.

Stwierdziłam, że muszę dowiedzieć się więcej, wyrobić sobie sama zdanie na ten temat. Zapoznałam się z wieloma artykułami, prześledziłam metody terapii dostępne w internecie, przeczytałam kilka książek stricte poświęconych temu zagadnieniu.

Zapewne pojęcie integracji sensorycznej jest wam znane, choćby ze słyszenia, ale niewielu z Was wie jak ogromny wpływ ma na malucha. W kolejnych artykułach, które stworzą cykl zagadnień związanych z rozwojem zmysłów będę się posługiwać literaturą fachową, ale w przystępny dla Was sposób, jak rodzic rodzicowi wyłożę w czym jest rzecz. Pamiętajcie jednak, że ja, jak na razie jestem jedynie rodzicem zainteresowanym tym tematem. Podam Wam kilka przykładów zabaw, przełożę na polski kilka terminów, ale o poradę musicie udać się do specjalisty. Warto wybierać takich, którzy uzyskali dyplom w tej dziedzinie ze specjalnością dotyczącą diagnozowania, bo to daje gwarancję, że waszemu dziecku zostanie udzielona fachowa pomoc, a Wy nie zostaniecie naciągnięci.

Integracja sensoryczna w wielkim skrócie to podświadoma praca naszego mózgu. Jej zadaniem jest porządkować dane pobrane przez zmysły, tzn. narządy zmysłów. Warto tutaj zaznaczyć, że wg twórczyni tej teorii Jean Ayres wyodrębniła siedem zmysłów, do których należą smak, wzrok, słuch, dotyk, węch, równowaga i zmysł proprioceptywny.

Integracja sensoryczna pomaga skupić się na tym, co w danej chwili jest ważniejsze, co jest doświadczalne poprzez selekcję informacji i wybór tego na czym nam w danej chwili zależy, np. słuchanie nauczyciela podczas lekcji, zamiast patrzenia za okno na grających w piłkę chłopców.

Integracja sensoryczna jest niezwykle ważna przy tworzeniu więzi społecznych, czy w procesie edukacji. Porządkuje bowiem informacje sensoryczne w sposób umożliwiający ich celowe wykorzystywanie. Zmysły to z kolei zdolność do odbierania bodźców zewnętrznych. Na każde ze zmysłów składają się odpowiednie narządy zmysłów. Zmysły jednak nie są stworzone do izolacji, ale tworzą wzajemne sojusze – układy sensoryczne – rejestrują bodźce i dzięki temu ułatwiają nam kontakt ze światem zewnętrznym.

Zmysły towarzyszą nam od urodzenia. Ba! Od życia płodowego. Już wtedy jesteśmy w stanie dotykać siebie i brzucha mamy, smakować wody płodowe i swój kciuk, słuchać dźwięków z wnętrza mamy, jak i tego co się dzieje na zewnątrz brzucha. Po narodzinach wraz z rozwojem poszczególnych narządów zmysłu, jak chociażby oczy, uszy, czy skóra rozwijamy również nasze zmysły. Tylko doświadczanie, ćwiczenie wzroku za pomocą np. czarno-białych książeczek, branie do ust przedmiotów, pomoc rodzicom w kuchni przy robieniu ciasta czy pierwsze samodzielne próby zrobienia sobie kanapki, wchodzenie na zjeżdżalnię czy bujanie na huśtawce oraz wiele, wiele jeszcze innych naturalnych dla wieku dziecięcego zabaw lub nowych czynności wpływa na przetwarzanie sensoryczne.

W poczuciu zbyt dużej troski o malucha, z braku czasu na wspólną zabawę czy z innych powodów, dziecko nie ma możliwości ćwiczyć swoich zmysłów, być może z tego lub innych przyczyn, zacznie później mówić lub będzie mniej samodzielne (problem z zapinaniem guzików, jedzeniem, ubieraniem, itp.), a w okresie wczesnoszkolnym będzie przejawiać takie oznaki zaburzeń integracji sensorycznej, które wpłyną na jakość przyswajania przez niego wiedzy, a także będzie miało problemy z zawieraniem nowych znajomości i odnalezieniem się w grupie.

W kolejnych wpisach na ten temat dowiecie się więcej na temat poszczególnych zmysłów oraz podzielę się z wami kilkoma fajnymi, prostymi i jakże oczywistymi zabawami, które mają istotny wpływ na rozwój waszych pociech.

 

W przygotowaniu tego artykułu pomogły mi poniższe publikacje:
1.
M. Chrobicka, Integracja sensoryczna przez cały rok.
2. T. Delanyy, 101 ćwiczeń, gier i zabaw dla dzieci z autyzmem, zespołem aspergera i zaburzeniami integracji sensorycznej.

  • Przyznam się że kompletnie nie mam wiedzy w tym temacie, a wydaje się to być ciekawe. Słyszałam o zajęciach do zabawy sensorycznej ale o terapii nie

  • Zmysły to potężne narzednie naszego ciała. Choćby jeden zawiedzie to sama reszta również to odczuje. Mielismy na studiach takie ćwiczenie, gdzie przy zawiązanych oczach mieliśmy rozpoznać smak i zapach związków lub owoców. Nie jedna osoba nie rozpoznała prawidłowo jabłka, a przecież jego smak znamy od dzieciństwa.

  • Kiedyś plagą było adhd, teraz SI. a dobrych terapeutów, którzy sa w stanie fskrycznie pomóc wciąż jak na lekarstwo

    Ps. Dawno nie przeczytałam artykuły tak rzetelnie przygotowanego. Czekam na kontynuację

  • Ajga Pisze

    Super, że poruszyłaś ten temat. Ostatnio o sensoryce robi się głośno; sama wielokrotnie słyszałam o różnych warsztatach. Z tego co wiem, takie zajęcia pomagają dzieciom w rozwoju.

  • Interesujące 🙂

    • Karolina Jusińska

      Co dokladnie cie zainteresowalo? 😊

  • Sylwia

    Ciekawe wnioski… 🙂

    • Karolina Jusińska

      Masz jakies wlasne w tym temacie? 😊

  • Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale tak się teraz zastanawiam, czy synestezję można uznać za objaw braku zintegrowania zmysłów?

    • Karolina Jusińska

      O to ciekawe 😊 albo ktos ma za duzo polaczen nerwowych w mozgu, albo rzeczywiscie moze to byc jakies zaburzenie. Tez jestem teraz ciekawa co by powiedzial na ten temat specjalista