Melodramat Jamesa Foleya to kino idealne na okres walentynkowych przyjemnostek działających na wyobraźnię. Można zarzucać temu obrazowi scenariuszowe mielizny, sceny seksu urywane przed finałem, aktorstwo na średnim poziomie, ale czy ten film miał aspirować do najlepszych produkcji hollywódzkich?

Nie! Ten film od początku nastawiony był na rozrywkę i zarabianie pieniędzy i na pewno wywiązuje się z zadania.

Czy jest to film dla mamusiek i gimbazy? Nawet jeśli, to czy jest w tym coś złego? Wiele z nas mamusiek nie przyzna się do oglądania z partnerem filmów pornograficznych zatem filmy o Greyu są doskonałą alternatywą dla wstydliwego tematu uatrakcyjniania życia seksualnego. I jeżeli dzięki temu filmowi ma wam być w łóżku odrobinę lepiej to, co w tym złego?

Trudno powiedzieć, co w tym filmie jest ciemniejszą stroną Greya, bo jak na razie największą uwagę skupiałam na tej jaśniejszej części czyli zgrabnej pupie i umięśnionym torsie. Scena w siłowni, kiedy to Jamie Dornan wykonuje skomplikowane ćwiczenie na koźle sprawiła, że ocknęłam się z otwartą buzią. Po prostu sobie wyobraziłam jak to musi być ciężko takie ćwiczenie zrobić i jakie to jest diabelnie seksowne patrzeć na każdy jego mięsień. Poza tym, nie ma aż tak wiele tej jego ciemnej strony, a może po prostu na mnie ta jego ciemna strona nie zrobiła wrażenia?
Na Dakotę Johnson też patrzy się miło. Młoda, jędrna, grająca lepiej niż jej matka Melanie. Jej intymne sceny z Dornanem są dosyć odważne, wymagały na pewno wielkiej odwagi. Ich intymne kontakty ogląda się całkiem przyjemnie i jest duża szansa, że niektóre z ich narzędzi „tortur” będziecie chcieli wypróbować w domu. Nie znajdziecie tu jednak sadystycznych scen, jest raczej miła propozycja domowych „zabaw”. Oj, a ja wiem, że to na tym wszystkim zależało 🙂

Niestety zasmucę Was, bo jak już mamuśka – czyli ja – się tak porządnie w te ich intymne sceny zaangażowała (słowo zaangażowała proszę sobie definiować, jak komu się żywnie podoba) to reżyser perfidnie Greyowe i Anastazjowe finały urywał w takim momencie, że mnie szlag jasny trafiał, bo nie mogłam wejść na ten ich szczyt razem z nimi (wejść na szczyt też można sobie definiować jak się komuś żywnie podoba) 🙂

Aby film nie był tylko o seksie mamy jeszcze kilka wątków pobocznych jak molestowanie w pracy, wypadek bohatera, motyw zemsty, który swój finał będzie mieć w trzeciej części tej kasowej historii o miłości.

Tak swoją drogą to przez cały czas trwania filmu nie opuszczało mnie wrażenie, że wiele scen zostało wyciętych. W pewnym momencie było to już irytujące. Wyrażam tu myśl z perspektywy osoby, która książki nie miała w ręku i trudno mi jest domyślać się, co tak naprawdę zrobił Grey, że się o te skały nie roztrzaskał i wiele innych znaków zapytania, ale nie chcę za wiele zdradzać. W każdym razie jestem „masochistką” i chętnie wersję rozszerzoną „Ciemniejszej strony Greya” obejrzę, o ile taka zostanie wypuszczona na rynek.

Mimo to uważam część drugą perypetii Christiana i Anastazji za lepszą od pierwszej. Ekranowym wydarzeniom towarzyszy dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa. Nowe aranżacje hitów sprzed lat wpadają w ucho i są dużym plusem atmosfery w filmie. Poza tym ja ubóstwiam Dannego Elfmana, który skomponował dźwiękowy motyw przewodni do filmu. Mam ścieżkę do pierwszej części i na pewno druga płyta dołączy do kolekcji. Świetnie się sprawdzą na romantyczny wieczór, a wiadomo, że w tych sprawach muzyka może mieć bardzo duże znaczenie.


Muszę jednak zahaczyć o wątek psychologiczny. Dlaczego my kobiety tak bardzo kochamy złych chłopców? Dlaczego naiwnie wierzymy, że potrafimy ich zmienić? „Ciemniejsza strona Greya” daje podstawy by wierzyć, że bohater przechodzi przemianę dzięki Anastazji. Jego tragiczna przeszłość ustępuje teraźniejszości i przyszłości u boku nieposłusznej, niezależnej i mającej swoje zdanie Anastazji. W pewnym momencie ma się wrażenie, że to Anastazja przejmuje rolę dominy w ich związku. Ma nad Greym władzę, on się od niej wręcz uzależnia, ona leczy jego koszmary nocne i koszmary przeszłości. On już nie jest panem samego siebie.
Pytanie mam o rolę kobiety w takim związku? Czy można być pewnym takiego mężczyzny? Na ile ludzie się zmieniają i na ile może zmienić się kobieta, by móc z takim człowiekiem żyć? Oglądając „Ciemniejszą stronę Greya” nie da się na to pytanie obiektywnie odpowiedzieć. Tutaj jest bogactwo, a bogactwem się wiele fanaberii tłumaczy i wiele dzięki bogactwu można wybaczyć. Czy zatem bogatym wolno więcej?

Takie przemyślenia miałam podczas filmu, więc jak sami zauważyliście nie było tylko o seksie, chociaż film w swej konstrukcji psychologicznej na pewno skomplikowany nie jest.

Reasumując. „Ciemniejsza strona Greya” jest zgrabnie nakręconym kinem rozrywkowym dla osób w każdym wieku, nie tylko dla mamusiek i gimbazy, które chcą przyjemnie spędzić czas na kolejnym filmie o miłości, tej fizycznej zwłaszcza.

W mojej skali od 1 do 5 daje 3+.

Ciemniejsza strona Greya
Fifty Shades Darker
Premiera: 10.02.2017
Wiek: od lat 15
Czas trwania: 121 minut
Produkcja: USA; 2017
Gatunek: Melodramat
Wersja: 2D Napisy/2D Napisy Strefa Platinum
Reżyseria: James Foley
Scenariusz: Niall Leonard
Obsada:
Dakota Johnson – Anastasia Steele
Jamie Dornan – Christian Grey
Kim Basinger – Elena Lincoln
Eloise Mumford – Kate Kavanagh
Luke Grimes – Elliot Grey
Rita Ora – Mia Grey
Marcia Gay Harden – Dr Grace Trevelyan Grey
Victor Rasuk – José Rodriguez

  • oglądałem jedynkę i zdecydowanie nie moje kino 😀 dwójkę obejrzę żeby sprawdzić czy jest lepiej i czy mi podejdzie. 🙂 Dzięki za kilka słów o nim! 🙂

  • Dominika B

    ja byłam ostatnio w kinie 🙂 zwykły, fajny film 🙂 nie rozumiem jego fenomenu, ale wybrać się wybrałam 🙂
    http://czynnikipierwsze.com/

  • Nieee, jakoś nie mam ochoty nawet siadać do obejrzenia tego filmu, ale ciekawi mnie jego fenomen i to, że naprawdę sporo osób przeczytało książkę i mnóstwo poszło do kina ze swoimi partnerami. Coś w tym musi być!

  • „Dlaczego my kobiety tak bardzo kochamy złych chłopców? Dlaczego naiwnie wierzymy, że potrafimy ich zmienić?” – nad tym się długo zastanawiałam i nic sensownego mi nie przychodzi do głowy. Kobiety chyba po prostu lubią czasem pocierpieć 🙂

  • nie rozumiem fenomenu ekranizacji Greya. Widziałam część pierwszą – cieżko było mi przebrnąć…przewijałam,,,,,dwójke może znaczę w necie

    • Matka Wielowymiarowa

      Dla mnie to kolejny film o miłości, z tymże zahacza o wątki, które nas interesuja, o tematy, które sa intrygujące, bo normalnie nie mamy z nimi do czynienia, czyli wątek sadyzmu, dewiacji seksualnych, itp.

  • Nie będę czytać całości. Bo dzisiaj na niego idę. Niech gadają co chcą. Kocham Greya!

    • Matka Wielowymiarowa

      Postać z książki czy z filmu? Jamie Dornan jest seksowny 🙂

  • Eat Me Drink Me

    Widziałam pierwszą część, ale na drugą nie miałam ochoty ze względu na Dakotę Johnson. Strasznie nie podobała mi się jej gra, ale może jest wiarygodna, jako postać. Trochę jestem ciekawa filmu, więc pewnie wkrótce obejrzę 🙂

    • Matka Wielowymiarowa

      Wydaje mi się, że tym razem Dakota pozwala sobie w tym filmie na więcej. Nadal jest eteryczną, przesłodzoną dziewczynką, co wynika z jej roli, ale jako aktorka daje z siebie więcej

    • A mnie się podoba. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli. W tej części gra to tak cudnie, że płakałam w każdej scenie razem z nią.

  • Marta Bruska

    Różne słyszę zdania nt. drugiej części, że lepsza, że gorsza. Pierwszej też nie oglądałam, nie spieszy mi się do tego, ale pewnie kiedy nastąpi ten wspaniały czas, że będę miała więcej czasu na filmy i wyjścia to chętnie skorzystam.
    Dziękuję za ciekawą recenzję. Mimo, że nie szukałam opinii o tym filmie to twój wpis mnie zaciekawił i chętnie przeczytałam cały post. I na pewno wezmę ten film pod uwagę 🙂

    • Matka Wielowymiarowa

      Dziękuje serdecznie za miłe słowa. Ja jestem kinomaniakiem i chętnie obejrze każdy film, zwłaszcza teraz kiedy moje dzieci są już starsze i moge wygospodarować czas tylko dla siebie. Ten film z kolei zaliczam do tzw. „odmóżdżaczy”. Łatwy i przyjemny, dzięki czemu łatwo się odstresować 🙂

  • Zaraz przesłuchamy ścieżkę dźwiękową 🙂

    • Matka Wielowymiarowa

      daj znać, czy ci się podobała 🙂

  • Wstyd się przyznać, ale nie oglądałam pierwszej częsci. Zanim zabiorę się za drugą musze nadrobić braki 😉

    • Matka Wielowymiarowa

      He! He! Wcale nie wstyd, to nie jest film, na który trzeba konieczne pójśc do kina, jest wiele lepszych produkcji, ale akurat Ciemniejsza strona Greya wydaje się idealna na okres między walentynkowy

  • Wczoraj widzieliśmy z mężem ten film. Z tytułu wnioskowałam, że sceny seksu będą ostrzejsze niż w pierwszej części. A tu zaskoczenie, chodziło raczej o emocje, przeżycia, wspomnienia. Miłe zaskoczenie, że wyszedł film o miłości. Podobał mi się, nawet nutka sensacji i grozy się wkradła.

    • Matka Wielowymiarowa

      No właśnie też sobie różne rzeczy wyobrażałam 🙂 a tymczasem jest to film o miłości