Modnie jest mieć ciążowy brzuszek. Brzuszek w celebryckim świecie to idealny sposób na to, by się o ciążach mówiło, by mówiło się o przyszłych matkach. To szansa na owe kontrakty reklamowe, nowe pole zarabiania pieniędzy. A może to  tylko kwestia idealnego wieku rozrodczego naszych polskich i światowych celebrytek?

Przyznaję, że zazdroszczę. Też by mi się ciążowy brzuszek przydał do promocji bloga, do tego by po dwóch latach znowu posiedzieć w domu, ale jak sobie pomyślę o tych pieluchach, nieprzespanych nocach i zszarganych często nerwach to mówię pass.

W tym roku obrodziło nam ciężarnych celebrytek: Weronika Rosati, Katarzyna Zielińska, Anna Lewandowska, Natalia siwiec, itd. Wszyscy hejtowali lub komplementowali Lewandowską za szybki powrót do formy po ciąży. Wszyscy doszukiwali się choćby cienia fałdy skóry po ciążowym brzuszku u Natalii Siwiec. Za chwilę będziemy się trząść nad figurą wspomnianej już Katarzyny Zielińskiej czy Rosati.

Ciekawe czy Khloe Kardashian od razu po cesarce zrobi sobie plastykę brzucha, a księżna Kate rzeczywiście spodziewa się bliźniąt. Cały showbiznesowy świat ekscytuje się macierzyństwem współczesnych trzydziestoletnich pań z telewizorów.

„Sztuka kochania” tak dobrze wyszła Magdalenie Boczarskiej, że być może jeszcze  w tym roku urodzi. Wszyscy oczywiście spekulują, bo najfajniej i najmocniej podniecająco jest wtedy gdy można oceniać termin porodu po wielkości brzucha.

I te wspaniałe nagłówki:

„Otylia Jędrzejczak niedługo urodzi. Brzuch jest ogromny”

„Małgorzata Socha wraca na salony. WOW! Co za figura!”

I tak nakręcamy te biedne matki siedzące z umorusanym mlekiem cycem, śledzące newsy na smartfonie albo w „Dzień dobry TVN”, by choć na chwilę zapomnieć o tym, że są przyczepione do małego mlekopijcy. Później podejdzie do lustra, zdejmie bluzkę i będzie się dołować, że jej brzuch jeszcze się nie wchłonął, a przecież już 3 miesiące po porodzie!!!!

I jeszcze jakieś babyshower, a i ciekawe czy bedą brału 500plus? Tyle pytań, tyle plotek, tyle nowych rzeczy…

I jeszcze ktoś im raz na jakiś czas przyfasoli tekstem: „Zobacz, one potrafią o siebie zadbać, a Ty w wyciągniętym dresie chodzisz”, „Zobacz one wszystkie takie wypoczęte, a Ty jak śmierć na chorągwi wyglądasz”.

No nie da się ukryć – one wszystkie takie wypoczęte wracają na te „salony”, z takimi chudymi nogami, w dopasowanych sukienkach, bez podkrążonych oczu…

A ja Wam mówię, że to tylko show, bo wystarczy się im dobrze przyjrzeć, nawet na tych pudelkowych zdjęciach, by dostrzec, że macierzyństwo też wywiera na nie piętno. Owszem, te brzuchy są skandalicznie małe, ale na dopasowanych sukienkach są marszczenia, a ciało być może opina wysokiej jakości i zapewne nietania bielizna wyszczuplająca. Twarze są jeszcze podpuchnięte, bo może tego na pierwszy rzut oka nie widać, ale jeszcze im zostało kilka ciążowych kilogramów. Ile dokładnie? To wiedzą tylko one. Cienie pod oczami ukrywa porządna ilość makijażu, a laktator jest w torebce, którą trzyma menedżer…

No nie wiem jak w Waszych rodzinach, ale jak u nas skończy się kłótnia na temat polityki, każdy powie co u niego słychać, a najlepiej jak się opowie o tym, co słychać u kogoś totalnie obcego to przychodzi moment na rozmowę co słychać u celebrytów. I już wiem, bez Pudelka, że Kozidrak się rozwiodła, a siostra księżnej Kate chyba też jest w ciąży. My szarzy ludzie dodajemy sobie koloru z palety pięknych barw showbiznesowego życia. W świecie popkultury toniemy w fakenewsach, nie analizujemy informacji, które do nas docierają, przyjmujemy je wprost.

A celebryci, politycy, blogerzy na tym korzystają. Kreują rzeczywistość, a my się nabieramy, bezrefleksyjnie wchłaniamy informacje.

I ja sobie na to popatrzę i wygooglam tę sukienkę, która świetnie ukrywa wszelkie mankamenty sylwetki, wiec znajdę podobną, lecz 30 razy tańszą, która ukryje też moje wady, wejdę na stronę dziewczyny, która zrobiła makijaż danej celebrytce i będę próbować sama ogarniać własną rzeczywistość.

Czy dobrze robię próbując je naśladować, próbując im dorównać, sprostać oczekiwaniom?