Kobieta też może być jak wino. Im starsza tym lepsza, bo kobieta im starsza tym bardziej wytrawną i pełnokrwistą duszę obnaża. Dojrzewa w różnych warunkach i choć z upływem lat może też przypominać pomarszczone winogronko to jeszcze nie jeden z niej życiodajny sok popłynie 🙂

I tak oto po dziesięciu latach to pomarszczone winogronko, które nie jeden raz próbowało wyprostować swoje winne zmarszczki wraca do kin niczym kiść najdorodniejszych owoców, by podzielić się  z nami tym przepysznym, procentowym sokiem.
Proszę Państwa. Renee Zellweger alias Bridget Jones syci widza od pierwszej minuty do ostatniej. Uśmiech nie zejdzie Ci z twarzy. Będziesz płakać ze śmiechu i z uśmiechem na ustach się wzruszać.

Od lat nie raczyłam się tak dobrym trunkiem. Spijam każdy moment tego filmu i jestem urzeczona.

Stęskniłam się za Renee. Oskarowa, niezwykle utalentowana aktorka przez ostatnie lata dała o sobie zapomnieć wiernym fanom. Pomijając liczne plotkarskie newsy dotyczące jej romansów i operacji plastycznych, jest naprawdę dobra w swoim fachu i to przez pryzmat jej talentu ludzie powinni ją oceniać!
A propos tym liftingów i innych bajerów to wierzcie mi, że przez pierwsze 10 minut oglądania jej na ekranie myślisz o tym gdzie i co sobie poprawiła, ale na jej twarzy na szczęście nie wiele wtedy jeszcze naciągnięto. Pomimo to przednio się bawisz już od pierwszej minuty, więc szybko zapominasz o liczeniu zmarszczek, a ta przednia zabawa trwa bite dwie godziny plus 45 minut reklam i trailerów przed seansem.
Tylko Bridget mając 43 lata może zachowywać się jak infantylna kobietka. Tylko Bridget może wplątać się w tak absurdalne problemy i tylko Bridget potrafi z takim wdziękiem z nich wybrnąć. Tylko Bridget w swej głupocie jest tak przekonująco inteligentna, bo Bridget wie gdzie leży granica dobra i zła, chociaż za zdrowym rozsądkiem nadal goni.
Nie będę Wam sprzedawać fabuły, bo z trajlerów już wiele możecie się dowiedzieć, ale jeżeli szukacie komedii, która nie jest wulgarna, (chociaż od czasu do czasu jakiś sprośny żarcik się trafi), komedii, która jest na wskroś romantyczna, prześmieszna, wzruszająca, kipiąca chemią między aktorami i posiada Colina Firtha oraz Patricka Dempseya na jednej filmowej taśmie to musicie obejrzeć ten film.
K-O-N-I-E-C-Z-N-I-E !-!-!
Obsada brawurowa zresztą. Renee najlepsza ze wszystkich części przygód starej panny. Tym razem szczupła (chcę tak wyglądać za dziesięć lat!), tak samo napalona i postrzelona. Mark Darcy grany przez Firtha jak zwykle sztywniacko seksowny, piekielnie elegancki, autentyczny i naprawdę można go zjeść w całości!!! A Dempsey jeszcze w żadnej komedii nie był tak seksowny, uroczy i naprawdę zabawny! Na tyle boski, że już sobie wyobrażałam, co bym z nim zrobiła jakby malował ściany w moim domu 🙂
Ktoś zapyta gdzie Hugh Grant? A był, był, chociaż nic nie mówił. Bez niego ta opowieść nie mogła by istnieć. Co prawda podziwiany tylko na zdjęciu, ale na pewno żałuje, że nie chciał w filmie wystąpić dłużej. Zostawił sobie cwaniak jednak furtkę, więc jest nadzieja, że Bridget jeszcze do polskich kin wpadnie z… Danielem Cleaverem.
Bridget Jones to kolejna, trzecia część romantycznej komedii, nie tylko dla singielek i mamusiek siedzących w domu i wyobrażających sobie, że książę z bajki porwie je z okowów pieluch i zasypek dla niemowląt (o sobie też pomyślałam). To film dla młodych i starych, bo tak między jednym gagiem a drugim jest też moment na wzruszenie i refleksję. To chwila na zastanowienie się czym jest miłość. Czy to chemia, decyzja, algorytm, poryw serca?
I tylko jedno w tym wszystkim mnie zastanawia… Czy do jasnej cholery w filmie za tyle pieniędzy nie można było „ulepić” lepszego, sztucznego brzucha ciążowego?
Śmigajcie na film! Niech mi ktoś inny powie, czy mu się brzuszek podobał 🙂
Polecam!
  • Mmmm… uwielbiam filmy o Bridget, to takie moje guilty pleasures 🙂 Na ten na pewno się skuszę, chociaż brak Granta uważam za niesprawiedliwość 😉