Wkręciłam się w ten temat bez reszty i chciałabym zarazić nim ciebie, dlatego rozpoczynam na swoim blogu cykl, którego pozytywne skutki wpłyną na życie Twojej rodziny. Jestem tego pewna!

Zaczniemy od podstaw, które są niezbędne, by zrozumieć, dlaczego temat BAJKOTERAPII jest tak ważny. Pomalutku przebrniemy przez sprawy, które mogą Ci wydać się interesujące, ponieważ wiele osób nawet nie ma pojęcia, jak czytanie dzieciom może wpływać na zrozumienie wielu zjawisk zachodzących w naszym codziennym życiu.
Jeżeli nie czytasz jeszcze dzieciom to ten cykl jest dla Ciebie, by wreszcie zacząć do robić. Jeżeli czytasz im od najmłodszych lat to również zachęcam Cię do zgłębienia wiedzy nt. literatury. Czytanie jest dla wszystkich i każdy w literaturze znajdzie coś dla siebie.
Niniejszy artykuł będę opierać na publikacji Marii Molickiej „Biblioterapia i bajkoterapia. Rola literatury w procesie zmiany rozumienia świata społecznego i siebie”.
Zaczynamy!
Bajki, baśnie, mity, legendy swoje podstawy czerpią w kulturze oralnej. Przekazywane z ust ukochanej babci, mamek czy mam, szeptane do ucha na dobranoc, opowiadane dla rozrywki przy stole, itp.
Skupmy się jednak na baśniach i bajkach. Często powiadały o walce dobra ze złem, ale mało kto z nas wie, że nie wszystkie kończyły się takim happy endem, który znamy ze współczesnych jej przekazów.
Opowiadania tworzone od początków istnienia ludzkości były odpowiedzią na potrzebę zrozumienia otaczającego ich świata i zgłębienia własnego ja. Od tych pierwszych opowiadać do tych współczesnych dzielą nas tysiące lat, a jednak wcale w swym zrozumieniu człowieczeństwa nie jesteśmy mądrzejsi. Zmieniamy się my, zmienia się świat, dlatego zmieniają się historie, które przekazujemy sobie nawzajem.
Wszystko zawdzięczamy wyobraźni, która nie zna ograniczeń. Wyobraźnia jednak czerpie swe podstawy w rzeczywistości. To się nie zmieniło przez te wszystkie lata.
Doświadczam pewnego deja vu, kiedy czytam dzieciom bajki braci Grimm czy Andersena. Treści niektórych dawno temu zapomniałam, dlatego odkryłam je na nowo z taką samą radością czy wzruszeniem jak niegdyś będąc dzieckiem. Poryczałam się nawet czytając „Dziewczynkę z zapałkami” i długo musiałam córce tłumaczyć dlaczego. 
Tym większego szoku doznałam kiedy dowiedziałam się, że te bajki, (bo wcześniej nie przyszło mi w swej ignorancji dowiedzieć się czegoś więcej), na których przecież i ja się wychowałam w pierwotnej wersji brzmiały zupełnie inaczej. I poczułam się troszkę oszukana, bo pierwotne wersje tych opowiadań byłyby doskonałą podstawą do zrozumienia problemów współczesnego świata i przygotowania na czyhające zagrożenia ze strony człowieka czy przyrody. Być może kiedyś w podstawówce nauczycielka nam o tym mówiła, ale to było tak dawno temu, że ja o tym wszystkim zapomniałam i założę się, że wielu rodziców mojego pokolenia też.
Zmierzam do tego, że baśnie są metaforą ludzkich doświadczeń, a ludzie w tych baśniach są zawsze przedstawieni jako tzw. archetypy, takie jak chociażby wilk, myśliwy, dobra matka, macocha, wróżka, czarownica, książę czy księżniczka.
Wilk jak wszyscy dobrze wiemy jest kimś złym, myśliwy czy książę to mężowie godni zaufania, dbający o bezpieczeństwo, a czarownica czy zła macocha to uosobienie zła, zazdrości i nienawiści. Takie postaci znamy. A co jakbym Wam powiedziała, że w pierwszych wersjach bajek wilk w „Czerwonym Kapturku” był tak naprawdę uosobieniem pedofila, Czerwony Kapturek nie był wcale takim niewinnym dziewczęciem, zdarzali się książęta gwałcący księżniczki (Śpiąca Królewna), a zła macocha wcale nie musiała być zła, wręcz przeciwnie gorsza czasami wydawała się własna matka, która chciała zjeść pietruszkę, by pozbyć się ciąży („Roszpunka”)?
Ilustracja do bajki „Czerwony Kapturek”, autor: Gustave Dore
Ha! Już słyszę te głosy oburzenia wśród osób, który za wszelką cenę nie chcą dopuścić do swoich dzieci informacji tak złych i rozbudzających niezdrową wyobraźnię. Przecież współcześni rodzice za wszelką ceną chcą swoje dzieci od każdego zła ochronić, ale czym w takim razie jest ochrona? To udawanie, że zła za oknem nie ma? A może ochrona jest odpowiednim przygotowaniem swojej pociechy na niebezpieczeństwa, których mogą doświadczyć w świecie zewnętrznym, a nawet we własnym domu?
Dlaczego często słyszymy, że „jak byliśmy dziećmi” to nie było pedofilii, nie porzucano tak dzieci jak teraz, nie było przemocy itp.? Właśnie dlatego, że nasi rodzice chronili nas (zupełnie zresztą nieświadomie i w poczuciu, że robią dobrze) od złych i niemiłych spraw. Dopiero dorastając w przekonaniu, że świat jest piękny i bajkowy – mogliśmy stwierdzić na własnej skórze, że „ciemna strona mocy” istnieje naprawdę i ma wiele odcieni szarości.Jestem rodzicem, który kocha swoje dzieci i w pierwszym odruchu chcę je za wszelką cenę obronić, ale przecież to niemożliwe i tak jak w Życzeniach dla córki napisałam, uważam, że moim zadaniem jest nie trzymać jej w złotej klatce, tylko nauczyć się bronić. Ja bowiem nie zawsze będę mogła być przy niej.
Baśnie będące jednym z głównych gatunków ludowej literatury doskonale łączą ze sobą świat realny z magicznym, fantastycznym. W baśniach nic nie jest  niemożliwe, a każdej szkodzie lub braku czegoś można przeciwdziałać  przy pomocy magii. Dzieci bardzo lubią i świetnie przyjmują rolę magii w rzeczywistości. Dzieci nie mają problemu z przyjęciem tzw. animizmu czyli pokrewieństwa i więzi świata roślinnego ze zwierzęcym. Dla dziecka kot w butach może mówić, a Bella może pokochać Bestię. Przyjmują takie historie wprost i to bardzo dobrze, ale wraz z ich dorastaniem przekładają doświadczenie nad magię i warto im ten doświadczalny świat tłumaczyć nawet od najmłodszych lat.
Baśnie – jak już wspominałam ewoluowały wraz ze zmianami zachodzącymi w społeczeństwach, kulturze, której są wytworem. Ludzie z potrzeb głównie ekonomicznych migrowali i migrują po całym globie, a przez to przekazują sobie wzajemnie nie tylko dobra materialne, ale też elementy własnej kultury. Dlatego też nie powinien dziwić fakt, że pierwszą, zapisaną wersję baśni o Kopciuszku znali Chińczycy już ok. roku 850 naszej ery. Samych wersji tej baśni jest aż 345 na całym świecie.
W Europie popularnością cieszyły się i nadal cieszą „Bajki Babci Gąski” (polecam Waszej uwadze) spisane przez Francuza Charlesa Perroult. Bardzo dobrze nam znani Bracia Grimm rozpoczęli kolekcjonowanie baśni w wieku XIX i po blisko 50 latach (!) zebrali ich ponad dwieście. Warto jednak byście wiedzieli, że mimo wielkiej popularności ich zbioru – przez setki lat aż do czasów teraźniejszych – baśnie te, nie są autentyczne, nie są przekazane od prostych ludzi.
Bracia Grimm bowiem spisali te opowiadania od wykształconych arystokratów lub bazowali już na gotowych tekstach. Łatwo się zatem domyśleć, że ich baśnie ubogie są o soczyste i pierwotne wątki z ludowej tradycji.
Będę jednak więcej o życiu Perroult i braciach Grimm pisać w innych artykułach. Jestem przekonana, że warto znać kontekst powstania baśni i innych opowiadań – w oparciu o życie ich autorów lub przekazicieli – ponieważ wątek osobisty ma niebywały wpływ na kolejne wersje literackich utworów i przekazów ustnych.
Na dzisiaj będę już kończyć, ale chciałabym żebyście zrozumieli po co to wszystko.
Chciałabym, żebyśmy czytając dzieciom bajkę starali się, by nie było to tylko „czytanie”. Starajmy się uwrażliwić dzieci na słuchany tekst. Porozmawiajmy z nimi przez chwilę, co udało im się zapamiętać (chyba, że szybciej zasną 🙂) i na podstawie danej baśni przytoczyć pewne historie ze współczesnego życia. Idealną do tego bajką jest chociażby wspomniany „Czerwony Kapturek”. Jeżeli wiesz, o co tak naprawdę chodzi w „Czerwonym Kapturku”, będziesz mógł/mogła samodzielnie zastosować pewne elementy bajkoterapii w kontaktach ze swoimi dziećmi.
Spokojnie! Spokojnie! Nie chodzi mi o czytanie jednej z pierwszych wersji tej bajki, bo te nawet będzie trudno dostać, ale chodzi o to, by na podstawie lektury chociażby Kapturka Braci Grimm opowiedzieć dziecku własnymi słowami historię, która byłaby podobna do tej pierwotnej bajki, ale sceny pochodziłyby ze współczesności. Warto wtedy powiedzieć dziecku, co należy robić gdy spotka „złego wilka”, jak wzywać pomocy, jak się zachowywać, aby do takich sytuacji nie dochodziło.
Bajka bowiem to idealne narzędzie do tego, by nauczyć dziecka słuchania, rozumienia tekstu, nabywania wiedzy, samodzielności i obrony przed niebezpieczeństwami życia codziennego.

Do zobaczenia niedługo.

  • Muszę przyznać, że baśnie Andersena tak zapadły w moją dziecięcą pamięć, że ilekroć ktoś o nich wspomni, bardzo mocno przywołują we mnie okres dzieciństwa. To uświadamia mi jak duży wpływ na nasze życie mają czytane dzieciom bajki. Moje córki mają w pokoju zdecydowanie więcej książek niż zabawek.

  • W mojej bajce to właśnie myśliwy okazał się być moim dobrym charakterem 😉
    Gdy w 1szej klasie podstawówki mój synek przechodził trudne chwile, stosowałam bajkoterapię. Odnazlałam bajki mówiące o problemach, które właśnie miał mój synek i czytałam mu co dwa dni, żeby nie odczuł presji, że ciągle drążymy temat "problematyczny". Myślę, że te bajki wsparły nas-dorosłych w działaniach, które miały dziecku pomóc.

  • Czytałam mnóstwo bajek terapeutycznych swoim dzieciom, chętnie się w nie angażowały, a i na mnie bardzo pozytywnie oddziaływały. Wiele z nich można było wyciągnąć tematów do rozmów, przekazać dzieciom pewne przesłania, oswoić z trudnymi zagadnieniami. 🙂

  • O tak. Bajki kiedyś były strasznie mroczne. Bo… nie były pisane dla dzieci, a dla dorosłych (to jest niesamowite – już drugi raz pisze taki komentarz w ciągu tygodnia, ale zupełnie pod innym wpisem, he he). Pisałam kiedyś pracę na temat historii dzieciństwa i to jak teraz wyglądają bajki (i w ogóle całe życie!) naszych dzieci to dosłownie niebo do ziemi w porównaniu z przeszłością.
    Z chęcią poczytam więcej na ten temat – mam nadzieję, że nie opuści Cię bajkowa wena 🙂

  • Mimo, że młody ma 8 miesięcy już czytamy bajki. Wiem, że bajki mogą pomóc przetrwać kryzysy i zrozumieć wiele problemów, więc miło jest poczytać i dowiedzieć się coś więcej

  • Bardzo dobry i przydatny post. Uwielbiam i mocno doceniam książki zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Czasami są one dla nas jedynie bajką na dobranoc, rozrywką, ale często są motorem do głębszych rozmów i pomocą w tłumaczeniu otaczającego nas świata.